niedziela, 7 lipca 2013

O świecie chińskim i egzaminie z niemieckiego – pokrótce

Miałam nie wracać już tu, ale wróciłam – choć tylko na chwilę, tylko na ten post, i tylko z dwóch powodów. Ale na początku Wam podziękuję – statystyki mojego bloga raczej rosną niż maleją, co dziwi i cieszy. Dziwi – bo bloga zamknęłam, cieszy – bo to oznacza, że kogoś interesują jeszcze moje wpisy, i że komuś jeszcze mogą one pomóc. Więc: dziękuję :).

Więc dlaczego wróciłam, choć miałam tego nie robić? Otóź chciałam podzielić się tu dwiema sprawami: tym, że zaczęłam się uczyć chińskiego, choć nie brałam tego wcześniej pod uwagę, oraz tym, co sądzę o egzaminie z niemieckiego GDS-C2, do którego niedawno podchodziłam, a o którym nie mogłam wcześniej sama znaleźć żadnych opinii w Internecie.


O świecie i języku chińskim

W jednym z poprzednich postów pisałam, jakich pięciu języków zamierzam się uczyć; wykluczyłam tam chiński, stwierdzając, że pewnie jest tak trudny, że nie będę w nim w stanie dojść nawet do komunikatywnego poziomu, jeśli nie poświęcę mu bardzo dużo czasu – a przecież nie poświęcę mu bardzo dużo czasu, bo przecież mam jeszcze inne zainteresowania.

Los jednak czasem bywa przewrotny. Być może za jakiś czas na jakiś czas będę miała szansę pojechać do Chin. Nie jest to w żadnym razie pewne, ale chyba żaden zapalony poliglota nie jest w stanie przepuścić takiej okazji – i takiej motywacji – do nauki nowego języka. Ja w każdym razie nie mogłam.

Zaczęłam więc poznawać znaki i uczyć się tonów. Odkrywać, jak bardzo język ten jest związany z kulturą chińską. Odzwierciedla się w nim nawet hierarchiczna struktura społeczeństwa: w języku mandaryńskim na przykład nie ma słów takich jak brat czy siostra, można powiedzieć jedynie ‘starszy brat’ albo ‘młodszy brat’, ‘starsza siostra’ albo ‘młodsza siostra’. Nie ma słowa ‘tak’, można za to przytakiwać odpowiadając czasownikami z pytań; przy czym nawet przytakując, możemy pozawerbalnie pokazywać, że nie zgadzamy się z rozmówcą, i zakładać, że nasz rozmówca zrozumie nasze prawdziwe intencje, niewyrażone przez grzeczność i strach przed utratą mianzi (o mianzi - twarzy będzie tu za chwilę).

Nie bez powodu więc język doprowadził mnie do większego zainteresowania się tą kulturą, rozumianą zarówno jako różnice pomiędzy naszym europejskich i tamtejszym wschodnim światem, jak i wszelkimi zjawiskami zachodzącymi tak w historii, jak i we współczesnym świecie chińskim. Zaczęłam czytać książki, blogi, strony internetowe związane z chińskim i z Chinami. Gromadząca się we mnie wiedza potrzebowała jednak jakiegoś ujścia, i po wielu dniach przemyśleń, postanowiłam założyć stronę na ten temat na Facebooku. Nie na blogu, bo ten wymaga dłuższych notatek, ale na FB, gdzie wiele osób może obserwować na bieżąco wszelkie wiadomości. Jeśli więc ktoś interesuje się Chinami/językiem chińskim, lub też chciałby się o tym dowiedzieć czegoś więcej, serdecznie zapraszam:




Strona będzie o tych ciekawych rzeczach, o których uważam, że warto się dowiedzieć. Dziś na przykład odkryłam zabawną lekcję, pokazującą, jak się nauczyć pierwszych chińskich znaków metodą skojarzeniową, czyli jak powiązać znaczenie z danym obrazkiem: http://www.ted.com/talks/shaolan_learn_to_read_chinese_with_ease.html , a kilka dni temu napisałam o mianzi:

„Twarz (Mianzi, 面子) ma niezwykłe znaczenie dla Chińczyków. W pewnym sensie jest odpowiednikiem europejskiego 'honoru', można ją stracić, zdobyć, użyczyć. Im więcej się jej ma, tym większy wpływ ma się również na innych, stąd też od osób zajmujących wysokie pozycje oczekuje się, że 'mają dużo twarzy'.

 Twarz traci osoba, która zabiera głos na spotkaniu bez konsultacji swojego przełożonego; która nie potrafi odpowiedzieć na pytanie w pracy; która zostanie obrażona lub upomniana przy innych; która narusza przyjęte standardy.

 Twarz zyskuje osoba, na której można polegać i która postępuje zgonie z obowiązującymi regułami.
 W Chinach mianzi jest traktowane bardzo poważnie. Tamtejsze firmy często zatrudniają kogoś, kto nie tylko dba o ich wizerunek, ale i zapobiega utracie twarzy.

 Ze względu na istotność mianzi, Chińczycy starają się zatem unikać wszelkich sytuacji, które mogłyby prowadzić do konfrontacji. Strach przed utratą twarzy może doprowadzić do tego, że będą się oni starali ukryć złe wiadomości; z drugiej strony strach ten może stanowić dla nich również czynnik motywujący”.


O egzaminie z języka niemieckiego Goethe Institut GDS-C2

Postaram się już streszczać:) : na stronie Instytutu Goethego możemy znaleźć przykładowy arkusz egzaminacyjny na poziomie C2. Osoby, które faktycznie są na tym poziomie, mogą stwierdzić, że jest on jakoś dziwnie zbyt prosty – i będą miały rację. O ile formuła egzaminu jest dokładnie taka, jak to przedstawiono, o tyle (i tu będzie o podobieństwach i różnicach):

- transformacje zdań są o wiele trudniejsze (warto przerobić ‘Sag’s Besser 1&2’)
- nie ma problemów ze zrozumieniem słuchania, sama treść jest, zdaje się, na podobnym poziomie – ale trzeba bacznie uważać na sformułowania, czasem podchwytliwe, w zadaniach. Ogółem: trudniejsze niż w przykładowym teście
- mówienie – egzaminatorki są naprawdę przesympatyczne, starają się stworzyć bardzo miłą i rozluźniającą atmosferę; moje tematy, na tyle, na ile pamiętam: ustosunkować się do stwierdzenia, że człowiek jest kowalem własnego losu; poprowadzić rozmowę na temat finansowania badań przez instytucje pozarządowe (dokładniej chodziło o Drittmittel)
- tematy wypracowań nie zaskakują. Podobne jak na maturze (wybrany przeze mnie dotyczył ustosunkania się do jakichś stwierdzeń odnośnie do dbania o środowisko), tylko – wiadomo – poziom wyższy. Jeżeli jest się w stanie zmieścić w czasie, i przygotuje się wcześniej do formy – nie ma się czego bać. 

73 komentarze:

  1. Miło, że powróciłaś, nawet jeśli tylko na moment :)

    Poza tym cieszę się, że poruszyłaś tematykę dwóch języków, które także darzę szczególnym zamiłowaniem, choć przyznam, że na tle ostatnich miesięcy to właśnie niemiecki wychodzi powoli na prowadzenie, a chiński, ze względu na zmianę preferencji studiów, został zepchnięty nieco na drugi, trzeci plan. Mam nadzieję, że pewnego dnia także dojdę do tak zaawansowanego poziomu, żeby móc potwierdzić jego znajomość :)

    W nauce chińskiego może Ci pomóc ta strona, na której znajduje się coś w rodzaju serialu/programu telewizyjnego mającego na celu wprowadzić w dość przystępny sposób do tego języka: http://english.cntv.cn/program/learnchinese/01/index.shtml

    Pozdrawiam i życzę powodzenia,

    Chimek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)

      Świetny link, dziękuję bardzo! Na pewno będę korzystać, i na pewno mi pomoże.

      Tobie też życzę powodzenia:). Ciekawy wybór tych właśnie dwóch języków, w których (przynajmniej na początku) nigdy nie wiadomo, gdzie dać czasownik:).

      Usuń
  2. Może zainteresuje Cię film - "Saving face" - póki nie wgryzłam się w tą całą otoczkę z zachowywaniem i traceniem twarzy film był mniej jasny :) film w ramach ciekawostki:)

    Beatrycze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzałam teraz trailer, i trochę mnie przeraża, był taki cały pełen ogromnych emocji. Ale rzeczywiście, zainteresował mnie, i obejrzę. Dziękuję za polecenie:)

      Usuń
  3. Ciekawe, w węgierskim również mówi się "starszy/młodszy brat" i "starsza/młodsza siostra", lub tylko "rodzeństwo" (także w liczbie pojedynczej), ale nigdy samo "brat", "siostra".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, nie znam w ogóle węgierskiego, a z chińskim zaczełam dopiero dwa/trzy miesiące temu i jeszcze się w niego nie wgryzłam dobrze. Ale zaciekawiło mnie, i zastanawiam się, czy są jeszcze jakieś inne, równie znaczące podobieństwa.

      Usuń
  4. Aruenno, świetnie ze wróciłaś! Choć szczerze mówiąc mam nadzieję, że na trochę dłużej :) miło by było poczytać wpisy o życiu w Państwie Środka ;) Pozdrawiam, Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:) Może znów będę chciała się czymś koniecznie podzielić, i napiszę.

      Te Chiny to wciąż tylko palcem na wodzie pisane, ale jak się wszystko uda, to na pewno zacznę o tym pisać.

      Pozdrawiam cieplo!

      Usuń
  5. Gratuluję osiągnięcia tak wysokiego poziomu z niemieckiego i kolejnych odważnych planów. Widać, że dałaś się oczarować językiem chińskim. Czuć tę pasję też na facebooku. A strona Chineasy.org jest jedną z piękniejszych stron do nauki języków jakie znam. Nawet nie wiedziałam, że tak się już rozwinęła. Oby jak najwięcej takich projektów. Dziel się częściej swoimi przemyśleniami. My tu nadal jesteśmy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Marta!

      Bardzo się cieszę, że napisałaś, i że strona Ci się podoba. Jak tylko wrócę z delegacji (jestem, notabene, w Twojej Norwegii!), postaram się ją częściej aktualizować, i sprawić, żeby była choć trochę tak ciekawa, jak Twoja:).

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    2. Zapomniałabym: życzę powodzenia z kursem norweskiego! Bardzo mi się podoba pomysł, i mam nadzieję, że będziecie wprowadzać coraz więcej autorskich pomysłów w Wasze działania.

      Usuń
    3. W Norwegii? Masz wiadomość na facebooku. ;-)

      Usuń
    4. hmmm.. nie mam! aleksandra.byra?

      Usuń
    5. Tak. Pewnie trafiło do "Other", bo wiadomości od nieznanych osób tam trafiają.

      Usuń
  6. Świetny wpis - również wybieram następny język, którego się nauczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:) Co wybierasz?

      Usuń
    2. Bułgarski na C1. Myślisz, że warto?

      Usuń
    3. Dla mnie zawsze warto:) Skąd motywacja?

      Usuń
  7. 2 książki do nauki francuskiego (podręcznik i ćwiczenie) +2CD za 10zł!

    http://allegro.pl/cafe-creme-1-podrecznik-cwiczenia-2cd-gratis-i3498435853.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Wreszcie jakieś wrażenia z nowego egzaminu GDS na poziomie C2 z języka niemieckiego! Ciekawi mnie i byłabym niezwykle wdzięczna, gdybyś raczyła uchylić rąbka tajemnicy i zdradziła, z jakich materiałów korzystałaś (oprócz jak się domyślam wyżej wspomnianego "Sag's besser"), jaką notę udało Ci się uzyskać na dyplomie, jaka część Ci najlepiej poszła? Z góry przepraszam za taki natłok pytań, ale nawet w Internecie ciężko jest znaleźć jakiekolwiek informacje o tym nowym egzaminie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, nie ma problemu, sama pamiętam swoje bezskuteczne poczukiwania opinii o tym egzaminie, wiec pytaj śmiało:)

      Materiały: Sag's besser 1 i 2 (przerobiona nieco po łebkach, ale warto się przyłożyć), Das Oberstufenbuch (przerobiona gruntownie, warto), Grammatik fuer Fortgeschrittene (ogólnie warto, chć niekoniecznie się przyda na egzaminie), przypomnienie rekcji każdego rodzaju z Bęzy (koniecznie); Oberstufe Testbuch (bo nie miałam skąd wziąć słuchanek, po których rozumienie ze słuchu byłoby w jakiś sposób sprawdzane) + Internet (przygotowanie do pisania, czytanie, radio) + mówienie głównie do siebie (na głos, to ważne).

      Oceny na dyplomie są pokazane procentowo za każdą część, nie ma jednej ogólnej. Nie za bardzo wiem, gdzie położyłam swój dyplom, ale chyba najlepiej poszło mi mówienie (mimo ogromnego stresu i drżenia głosu), a dość przeciętnie - ku mojemu zdziwieniu! - czytanie. Na tę część trzeba widać bardzo uważać - rozumiałam teksty, ale widać pytania były bardziej podchwytliwe niż myślałam.

      Czym nie wolno się stresować: egzamin zdawałam ja + pani zamieszkała od 20 lat w Austrii + absolwentki germanistyki. Trochę mnie to przestraszyło, ale jak widać - niepotrzebnie:)

      Ogółem porządniej przygotowywałam się do egzaminu przez 2 miesiące - min. 1 godzinę dziennie, tydzień przed egzaminem więcej. Jednak ile naprawdę potrzeba włożyć w to wysiłku zależy od poziomu wyjściowego.

      W razie jakichś niejasności w tym, co napisałam, lub innych pytań - nie wahaj się, chętnie odpowiem:). I oczywiście życzę Ci powodzenia, pamiętaj, że egzaminy Goethego nie są zbyt trudne:)


      Usuń
  9. Dziękuję za obszerne informacje dotyczące materiałów z jakich korzystałaś przygotowując się do egzaminu GDS z niemieckiego.Bardzo przydatne. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podoba mi się wpis o nauce chińskiego i metodzie skojarzeń.
    Rzeczywiście jest to bardzo pomocne, szczególnie w nauce słówek.
    Potwierdzam również tezę, że język chiński ma wiele wspólnego z historią tego kraju a przez to jest bardzo ciekawy. Nie można go nie lubić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, i zachęcam do zaglądania na moją stronę :)

      Usuń
  11. A jakie książki oprócz Sag's besser polecasz albo sama przerabiałaś przed egzaminem?
    No i gratulacje.
    http://wieczniezaczytanatenshi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje!:) Odpowiedz na Twoje pytanie znajduje sie kilka postow wyzej:)

      Usuń
  12. Olu nauczyłaś się niemieckiego na poziomie C2 będąc w Polsce:)? Czy mieszkałaś za graniacą? (pomijając wyjazd studencki, o którym pisałaś na blogu:) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, w PL stale mieszkam:) Podsumowujac moje wyjazdy do krajow niemieckojezycznych zas, to bylam na Uni Salzburg 9 miesiecy i na praktyce w Wiedniu (w polskiej instytucji jednak) - 3 miesiace. Innymi slowy - da sie:)

      Aruenna, nie ze swojego komputera:)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź:)

      Jaką dałabyś radę, aby "przeskoczyć" z B2 na C1? Oprócz nauki typowo z podręcznika?

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  13. Oj chyba autorka bloga zniknęła na dłużej:)
    Pozdrawiam!!:)))

    Pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo spodobała mi się Twoja opowieść o twarzy. Mam znajomego, który handluje ziołami w Hong Kongu... Wyobraź sobie, że Tam nikt nie podpisuje umów. Wszystko jest Gentlemen's agreement. Ach, gdyby u nas TWARZ tyle znaczyła co u Chińczyków. Planuję wyjazd na kurs chińskiego do Pekinu ze Sprachcaffe więc też wierzę, że można, chociaż w części. nauczyć się tego języka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety dżentelmeni o ile są to w nielicznej części polskiego społeczeństwa.A jak na skali trudności przedstawia się nauka języka chińskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie trudny!:) Wciąż jednak myślę, że warto:)

      Usuń
  16. Nie wiem, jak to zrobiłam, ale dopiero teraz odkryłam tego posta. Jak to miło, że nie wyparowałaś na dobre! :)
    Haha, wszystko to, co napisałaś o chińskim, jest mi dziwnie dobrze znane ;). Chociaż nie wiedziałam, że Chińczycy też tak poważnie podchodzą do "utraty twarzy". Pierwszym skojarzeniem byłaby raczej Japonia i ichnie seppuku... Chyba, że to już moje zboczenie japonistyczne się odzywa i wydaje mi się, że jak ja tak mam to inni też ;).
    Swoją drogą, pamiętasz mojego noworocznego posta o tym, że rzucam chiński i bardzo go nie lubię? Sama nie bardzo w to wierzę, ale zaczęłam ostatnio odkrywać, że trochę mi go brakuje. Może nawet bym wróciła, gdybym nie te nieszczęsne tony...! Właśnie - jak sobie z nimi radzisz? Masz może jakieś dobre sposoby na naukę?

    Mam nadzieję, że rzeczywiście uda Ci się wyjechać. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny i bardzo wartościowy wpis. Przeczytałam go z zaciekawieniem, ponieważ ostatnio kilkoro moich znajomych rozpoczęło naukę języka chińskiego oraz japońskiego. Mam też w swoim gronie znajomą japonkę - to naprawdę urocza i bardzo pogodna osoba. Mam jakiś sentyment do tych języków. Ale fakty są niezaprzeczalne - chyba ich nie przeskoczę ze względu na ich trudność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudność trudnością, ale faktycznie bez dobrej motywacji nie warto nawet zaczynać - w ciągu trzech miesięcy nauki poznaje się tyle słów, ile na trzech-czterech zajęciach z hiszpańskiego (mówię o swoich doświadczeniach), a w trakcie krótkiej przerwy zapomina się niemal wszystko. Ale jest tyle ciekawych języków, że fajnie móc jakiś wykluczyć, i nie rozdrabniać się niepotrzebnie:)

      Usuń
  18. Hej :) Właśnie rozpoczęłam moją przygodę z językiem chińskim i jestem jak na razie pozytywnie nastawiona:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy nowa notka:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba coś napiszę wkrótce o moich zmaganiach z chińskim:)

      Usuń
    2. Czekam z niecierpliwością - chętnie poczytam o zmaganiach z językiem chińskim.

      Usuń
  20. Ojej, jak ja się cieszę, że tu trafiłem *u* Znalazłem internetową bratnią duszę poliglotkę ^^ Blog naprawdę bardzo fajny. Też planuję w przyszłości opanować kilka języków, a obecnie skupiam się na trzech: angielskim, francuskim, a od kilku miesięcy także chińskim. Bardzo mi się ten język podoba *u* Za kilka lat, jak dobrze opanuję te trzy, zamierzam poznać hiszpański i być może włoski...

    Pozdrawiam
    Ozi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło:) i zycze powodzenia z nauka!:)

      Usuń
  21. Cześć,

    A czy przygotowujesz się do CPE z ang?
    Czytałam, że zdałaś jakiś czas temu CAE (z jakich książek krzystałaś, czy samo przerobienie poprzednich testów, Virgini Evans-upstream, Advanced language practice Macmillan'a i English Wordbuilder Wellmana wystarczą czy poleciłabyś coś jeszcze).

    Pozdrawiam ciepło,
    Ania.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedyś oglądałam program "Boso przez świat" i w jednym z odcinków Wojciech Cejrowski wspominał, że osoba dorosła nie jest w stanie nauczyć się części głosek. Nazwał te elementy chrząknięciami itp zwrotami. Układ krtani i wszystkiego co jest odpowiedzialne za głos kształtuje się do 4 roku życia (piszę orientacyjnie bo nie pamiętam dokładnie). Jednak są osoby co znają chiński, ciekawa jestem na ile taka osoba będzie się w stanie porozumieć z rodowitym mieszkańcem Chin. Dodatkowo w chinach używa się sporo różnych dialektów, myślę więc, że nauka chińskiego czy japońskiego jest raczej ciekawostką kulturową niż praktyczną wiedzą, którą będzie można zastosować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za glos w dyskusji!

      Sama uwazam, ze duzo rzeczy sie da:) - osoby po sinologii dogaduja sie z Chinczykami, a i sama znam poczatkujaca osobe, ktora juz uzywa podstawowych zwrotow w konwersacji z Chinczykami, i - choc daleko jej nawet nie do perfekcji, ale do jakiejkolwiek imitacji tonow - rozumieja te jej podstawowe zwroty. Wiec tak, na pewno masz racje, ze jest trudno, ze moze nie bedzie perfekcyjnie - ale ja juz powoli przestaje odchodzic od swojego perfekcjonistycznego podejscia, i ucze sie dla przyjemnosci. A jesli chodzi o dialekty - to tych jest duzo tez w Niemczech, we Francji, czy we Wloszech - co nie znaczy, ze nie dogadamy sie z mieszkancami tych krajow. Ale przyznaje, jezyk chinski jest pierwszym jezykiem, ktorego nauka przychodzi mi niesamowicie wolno...

      Usuń
  23. Nie wiem za dużo w temacie języka chińskiego, jedynie to co zasłyszałam. Z pewnością jest to ciekawe doświadczenie, w dodatku nauka tak orientalnych języków nie obędzie się bez poznania przynajmniej podstaw kulturowych. Mnie osobiście te kulturowe aspekty niezwykle intrygują dlatego też marzę o nauce hebrajskiego i arabskiego. Nie jest to jednak proste bo języki nie są moją jedyną pasją. Szkoda że doba ma tylko 24h :( Gdy znajdę troszkę czasu przyjrzę się bliżej Twojemu blogowi, w blogrollu widzę ciekawe zajawki :) Pozdrawiam wszystkich miłośników języków obcych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze tu pozagladasz. I zycze Ci powodzenia, bo ludziom z pasja jest i lepiej, i trudniej - lepiej, bo robia mnostwo ciekawych rzeczy, i gorzej - bo nigdy nie ma na wszystko czasu. Pozdrawiam cieplo! :)

      Usuń
    2. Świetnie, że jest tylu ludzi z pasją , którzy potrafią "zarazić" pozytywnie innych swoja energią :) Interesujący i wciągający blog.

      Usuń
  24. Na chiński chodzę do http://www.berlitz.pl/pl/warszawa_ul_nowogrodzka/ już od dwóch miesięcy i absolutnie zakochałam się w tym języku! Marzę o podróży do Chin, fascynuje mnie ta kultura :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Są ciekawe wyjazdy połączone z nauką języka chińskiego w Pekinie.

    OdpowiedzUsuń
  26. szukam osoby do wspólnej nauki http://kinguskablog.blogspot.com/2014/07/duolingo-szukam-wspolnika.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajny artykuł. Niedawno zaczęłam uczyć się języka chińskiego i przyznam, że jest to mega wyzwanie:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Cóż za ciekawa wymiana myśli i doświadczeń. Od siebie dodam, że języka najlepiej uczyć się będąc zatopionym w kulturze, w której się tym językiem żywo posługuje. Jeżeli nie ma takiej możliwości, to dobre są spotkania, takie jak couchsurfing lub toasmasters obcojęzyczny. Z własnej praktyki polecam też sluchanie muzyki, odbieranie jej na poziomie emocjonalnym (rodzi się wówczas ciekawość), a dopiero potem sprawdzanie tłumaczenia. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że te spotkania to chyba lekka przesada i tak właściwie nie wiele z nich potem jest ;(

      Usuń
  29. Co do spotkań tego typu mam takie same odczucia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Gratuluję samozaparcia każdemu kto podejmuje się samodzielnej nauki języka chińskiego. Znam kilka osób, które z tym wyzwaniem poległy tym bardziej, że wymowa tego języka jest trudna dla europejczyków. Życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
  31. Na pewno Chiński to dość specyficzny język i doskonale odzwierciedla cała kulturę chińczyków. Wszystko tworzy jedną wspólną całości. Podziwiam, żeby uczyć się aż tylu języków. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Język chiński super sprawa! tutaj oprócz języka trzeba poznać kulturę i historie co podnosi zwykły kurs językowy na wyższy poziom

    OdpowiedzUsuń
  33. Wielki podziw dla wytrwałości oby tak dalej !

    OdpowiedzUsuń
  34. Próbowałem uczyć się chińskiego ale po 2 miesiącach poddałem się bo okazało się, że to ponad moje siły...

    OdpowiedzUsuń
  35. Wiem, że nauka chińskiego jest strasznie trudna, próbowałam przez 3 miesiące, ale niestety poddałam się . Zazdroszcze tym, którzy poradzili sobie z tym wyzwaniem i trzymam za Was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  36. Egzotyka tego bloga jest powalająca, a to ze względu na bardzo wyszukane teksty.

    OdpowiedzUsuń
  37. Witam serdecznie, czy język mandaryński ma jakiś odpowiednik brata/siostry w tym samym wieku? :-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Zawsze chciałem nauczyć się języka Japońskiego może będę miał możliwość kiedyś się go nauczyć. Świetny wpis i blog! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Język japoński jest bardzo trudny, ale warto :d

    OdpowiedzUsuń