czwartek, 9 czerwca 2011

Jak tanio wyjechać za granicę, czyli wolontariat w wakacje

Dla wielu osób zbliżają się właśnie wakacje - czas, jaki wielu z nas chciałoby przeznaczyć nie tylko na wypoczynek, ale i na naukę naszych języków. Nie wszystkich stać na kursy językowe za granicą (a wielu także nie popiera takiej formy nauki), za to na pewno każdy chciałby wykorzystać swoje zdolności językowe w praktyce, poćwiczyć język (niekoniecznie przez Internet), zwiedzić jakiś obcy kraj, a także poznać ludzi z całego świata. Stąd też napiszę dzisiaj o kilku takich możliwościach, a nuż komuś się przyda.

1. EVS (Wolontariat Europejski) - polega na wyjechaniu do wybranego kraju (głównie do państw europejskich, ale widziałam również ogłoszenia na wyjazd do Chin, paru afrykańskich krajów czy Ameryki Łacińskiej) na okres od miesiąca do 12 miesięcy, i w zamian za pracę jako wolontariusz otrzymuje się jedzenie, miejsce do spania, kieszonkowe, a nawet bilety do i z miejsca odbywania wolontariatu. Wolontariusze pracują w różny sposób - uczą dzieci angielskiego, sprzątają, pomagają niepełnosprawnym. W grupie wolontariuszy znajdują się osoby z całego świata, a przy pobytach dłuższych niż trzy miesiące często można uczęszczać na darmowy kurs języka (wliczany w godziny pracy). Przed wyjazdem przechodzi się krótkie przeszkolenie z możliwych szoków kulturowych czy innych problemów, jakie można napotkać w obcym kraju.

Sama brałam udział w dwumiesięcznym EVS-ie w Danii i widzę w nim tylko jedną wadę: na taki wolontariat można pojechać tylko raz w życiu. Kiedy ja wyjeżdżałam, mówiono nam, że można dwa razy: najpierw na krótkoterminowy (na którym byłam ja), a potem na długoterminowy. Niestety, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to się zmieniło - nie wiem tego jednak na 100%.

Więcej informacji o programie można znaleźć na stronie: http://www.mlodziez.org.pl/ .


2. Workcamp - to z kolei wolontariat, z którego można skorzystać w dwojaki sposób - można być liderem workcampu albo można być jego uczestnikiem. Uczestnicy pokrywają koszty dojazdu i wyjazdu z miejsca wolontariatu, oraz wszelkie własne zakupy, a otrzymują nocleg i wyżywienie. Pracują nie więcej niż 5h dziennie przez 5 dni w tygodniu, resztę wolnego czasu spędzają zaś tak, jak tylko zechcą. Workcampy trwają z reguły ok. 14 dni. Workcamp można znaleźć w dowolnym zakątku ziemi, przed wyjazdem trzeba jednak zapłacić instytucji zajmującej się pośrednictwem jakąś kwotę pieniędzy (zdaje się, że niewielką).

Liderzy z kolei pracują często w swoim własnym kraju i to oni są odpowiedzialni za sprawny przebieg wolontariatu - jako pierwsi rzucają się do pracy, stale motywują innych, nadzorują przebieg przygotowywania jedzenia, noclegi, organizują rozrywki kulturalno-integrujące. Praca bardzo wyczerpująca (wiem z własnego doświadczenia), jednak właśnie w ten sposób pracując ma się najlepszy kontakt ze wszystkimi uczestnikami. Liderzy nic nie płacą, zwracane są im także koszty przyjazdu na i z miejsca odbywania wolontariatu. Przed wyjazdem muszą przejść krótkie szkolenie.

Więcej na temat workcampów można przeczytać m.in. tu: http://workcamps.pl/new/ .

3. W uczelnianych biurach współpracy z zagranicą często obok możliwości stypendialnych można znaleźć ogłoszenia odnośnie do miesięcznych wyjazdów na kursy językowe. Osoba, która przebrnie rekrutację, może liczyć na darmowy kurs (lub za połowę ceny), często też pokrywa się jej część kosztów zamieszkania.

4. Wyjazd na wolontariat lub praktyki z AIESEC - organizacja ta oferuje wyjazdy do większości zakątków świata, i w zależności od wybranej formy i długości pobytu oferuje darmowe mieszkanie, zwrot kosztów podróży, a nawet miesięczną pensję. Aby się dowiedzieć więcej na ten temat, można zajrzeć na stronę AIESEC-u: http://www.aiesec.org/poland/, albo lepiej: przeczytać relację osoby, która z takiej możliwości już skorzystała, wyjeżdżając na kilka miesięcy do Chin: http://bartolomeos5.blox.pl/html.

5. Wyjazd jako au pair - można jechać w różne miejsca, na różną długość czasu, i w różny sposób. Sama niewiele o tym wiem, ale znam osobę, która w ten sposób wyjechała do Francji na część wakacji i była bardzo zadowolona. Dużo agencji pośrednictwa można znaleźć wpisując hasło "au pair" w wyszukiwarkę. Także Ksy wskazuje dwa ciekawe blogi, które warto odwiedzić, by się przekonać, jak właściwie takie pobyty wyglądają: http://mojaprzygoda.blogspot.com/ oraz http://bliskodosanfrancisco.blogspot.com/. Zanim zaczniecie je czytać, pamiętajcie również o jej ostrzeżeniu: "odnośnie tego 1 bloga, jak [zaczniecie] go czytać 2h wyjęte z życia, ale warto, bo można naprawdę się uśmiać". A ja się z tym całkowicie zgadzam:).

Istnieją jeszcze inne tanie możliwości wyjazdów za granicę, opiszę je jednak innym razem - trwają one bowiem dłużej niż wakacje:).

A dlaczego warto skorzystać z moich propozycji?

Dzięki nim można wyjechać tanio (a w przypadku EVS-u całkowicie za darmo!) za granicę. W czasie takiego wyjazdu można poznać kraj w którym się mieszka, poduczyć tamtejszego języka, poznać ludzi z całego świata. Nawiązuje się znajomości, poznaje inne języki, inne zwyczaje, inną kulturę, inną kuchnię, inne podejście do ludzi, inny sposób rozwiązywania problemów.

Jeśli ktoś zastanawia się nad nauką nowego języka, zadaje sobie pytania: "jakiego języka warto się uczyć? jaki język jest najłtwiejszy? jakiego języka nauczę się najszybciej?", to w trakcie takiego wyjazdu szybko znajdzie odpowiedź - posłucha melodyjności włoskiej mowy, poogląda koreańskie znaczki, spróbuje tajwańskiej kuchni i zauważy podobieństwa językowe z czeskim lub słowackim.

Takie wyjazdy, nawet te najkrótsze, dostarczają milionów doświadczeń. Widzimy, że używanie języka jest faktycznie przydatne, nasza motywacja do nauki rośnie. Przyjemnie spędzając czas, chłoniemy najciekawszą, nie tylko książkową, ale i praktyczną wiedzę - później bez problemu będziemy potrafili odpowiedzieć na potencjalnej rozmowie kwalifikacyjnej, czego nauczyliśmy się obcując w wielokulturowym środowisku. Ba, takie pytanie zadadzą nam tylko dlatego, że w tym środowisku faktycznie jakiś czas egzystowaliśmy, a my będziemy w stanie opowiedzieć tysiące pojedynczych historii, które zmieniły nasze postrzeganie innych kultur, lub które potwierdziły nasze stereotypy. Będziemy wiedzieć to z praktyki, a nie tylko z teorii.

A przez to wszystko łatwiej będzie nam dostać taką pracę, jaka nam się spodoba - bo przecież nam, miłośnikom języków, ciężko sobie wyobrazić, że z naszym językiem będziemy mieli kontakt tylko w czasie wolnym, albo też w czasie specjalnie na to wygospodarowanym - czytając podczas jazdy w metrze czy słuchając podczas gotowania.

I na koniec: pracując w charakterze wolontariusza, zrobimy coś dobrego dla innych. Nikt nam nie zabierze tej satysfakcji.

25 komentarzy:

  1. Uważam, że takie programy dla studentów są świetne.
    Na pewno bym skorzystała z jakiegoś z nich, gdyby dowiedziałam się o tym jakichś 6-8 lat temu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komentarz:)

    Też żałuję, że o wielu rzeczach nie wiedziałam wcześniej, stąd też ten mój wpis - aby inni, którzy mogą, korzystali:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całe szczęście ja miałam okazję uczestniczyć w kilku projektach młodzieżowych, lecz właściwie tylko w Polsce i w Niemczech. Było świetnie, ale chętnie pojechałabym gdzieś dalej :) Pozostaje szukać:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś dopiszę do tego posta kilka słów o AIESEC-u, może i tam znajdziesz coś dla siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja po maturze myślałam, żeby wyjechać, do USA jako operka, bawić dzieci itd. Ale strach wziął górę, w domu wszyscy byli przerażeni, że 18 latka sama, na drugą stronę świata i sukcesywnie mnie straszyli. Mówili, że po studiach, pewnie myśleli że mój zapał minie, nie minął, ja się już taka urodziłam, że jestem ciekawa świata, on wręcz mnie do siebie "ciągnie" :)
    Wczoraj przeglądałam blogi takich dziewczyn, przy jednym nawet się nieźle uśmiałam swoją drogą :) i myślę, że to też jest świetny sposób na naukę języka tyle że dla odważnych :P

    OdpowiedzUsuń
  6. O! Następna rzecz, którą muszę tu dopisać, dziękuję:). To faktycznie musi być fajna sprawa - a sama już wiesz, kiedy byś tam pojechała? I gdzie byś chciała? I jak to załatwić? A może napisałabyś o tym coś więcej, choćby na swoim blogu? Chętnie poczytałabym o tym wszystkim:) I mogłabyś dać linka do blogów tych dziewczyn?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. to mój ulubiony blog z tego rodzaju :P
    http://mojaprzygoda.blogspot.com/

    http://bliskodosanfrancisco.blogspot.com/
    na tym Ania niedawno wyjechała więc, relację na świeżo :D

    na blogach tych dziewczyn znajdziesz linki do innych :) Te 2 z czystym sumieniem polecam, moje ulubione :)
    Moja znajoma była w USA jako operka, załatwiała to w takim biurze, podała mi adres w Katowicach, ale wiesz, to było 4 lata temu :P
    Generalnie chodzi o to, że musisz nagrać filmik, i oni wysyłają go do rodzinki a ta się zgadza na ciebie albo nie itd. Bawisz tam dzieci. Można tak zwiedzić cały świat. Na tych blogach dziewczyny opisują całą tą procedurę, nie chciałabym Cię wprowadzić w błąd. Na pewno jest to warte zainteresowania bo można za małą kasę wyjechać na rok albo dwa, z tego co pamiętam, taka rodzinka musi ci dać auto, płacą kieszonkowe za opiekę, wysyłają na kurs języka.
    Ja na razie, pilnie "stjudjuje" ;) a co będzie po zobaczę, póki co nic nie planuję, bo sama wiesz jakie jest życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może w wakacje zdecyduję się coś napisać o tym, ale obawiam się, że mam za małą wiedzę :) ale zobaczymy, temat warty uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ...i jeszcze ja na chwilkę, odnośnie tego 1 bloga, jak zaczniesz go czytać 2h wyjęte z życia, ale warto, bo można naprawdę się uśmiać :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że ostrzegłaś:D, przeczytam go wieczorem, jak tlyko będę miała troszkę więcej czasu:)

    Fajna sprawa z tym "operowaniem":) Sama zastanawialam sie nad zwyklym Work&Travel w USA, ale jest to zdecydowanie krótsza opcja, a pewnie warto byłoby pojechac wlasnie na dłużej:) I fakt, tak naprawdę, nigdy nie wiadomo, gdzie nas poniesie:) [zapytałabym przy okazji z ciekawości, co studiujesz, ale na blogu Ev postanowiłaś nieupubliczniać za wielu informacji o sobie - mam jednak nadzieję, że wkrótce nam coś o sobie opowiesz:)]

    OdpowiedzUsuń
  11. hahahaha :)
    Studiuję transport na politechnice śląskiej :) Mogę coś o sobie jeszcze powiedzieć, ale zwyczajnie nie wiem co :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Na blogu Ev pisałaś o ciekawych przypadkach we Francji, o możliwościach pojechania na Sorbonę... Na pewno jest dużo ciekawych rzeczy, które mogłabyś o sobie powiedzieć:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój wpis został uzupełniony o bycie operką:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakbym wiedziała, że zacytujesz mój, bardziej postarałabym się :P haha

    Odnośnie Francji to jest bardzo długa historia. Miałam o tym nie pisać, ale skoro zaczęłam... to tak w skrócie, kiedy miałam 3 lata mój ojciec wyjechał do Francji, od tego czasu nie miałam z nim kontaktu, mając 18 lat postanowiłam go znaleźć i znalazłam, byłam u niego 2 razy. Miałam studiować właśnie na Sorbonie, takie były plany:) ale życie to tylko życie, historia happy endu nie ma :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze mogę zmienić:)

    Takie buty z tą Francją. Ale widac dobrze, że tam nie zostałaś, bo cały czas musiałabyś czuć się"nadęta", mówiąc po francusku:) No a my możemy obserwować Twoje poczynania z nauką języka:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie, niech zostanie:P
    Też tak myślę, że dobrze to się ułożyło ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Aktualnie jestem osoba bezrobotną i jak to na kryzys przystało bez perspektyw. Siedzę w domu i nic nie robie. Czy może Pani się orientuje jak można się dostać na taki wolontariat w wieku 28 lat?

    Z wykształcenia fototechnik.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam do polubienia nowej strony poświeconej kulturze i językowi chińskiemu: https://www.facebook.com/AToChinszczyzna?ref=stream

    Strona się dopiero rozwija, ale obiecuję, że będzie ciekawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj czy trzeba być studentką zeby wyjechac z evs?:)

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny blog, bardzo ciekawe artykuły, przyjemnie się czyta.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nauka języka za granicą jest najefektowniejszą formą nauki.Ciekawy artykuł z przyjemnością przeczytałam o różnych możliwościach nauki języka obcego za granicą.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałbym wyjechać za granicę ale zbyt bardzo się obawiam że coś pójdzie nie tak jak powinno i zostanę na lodzie , co z resztą jest często spotykane

    OdpowiedzUsuń
  23. Z pewnością przyda się jakiś zagraniczny wolontariat, żeby później łatwiej się zdecydować gdzie są lepsze warunki do życia, pracy i jacy ludzie.

    OdpowiedzUsuń