sobota, 25 czerwca 2011

Ile potrzeba czasu, aby nauczyć się języka?

Temat zarówno nośny, jak i kontrowersyjny. We wszelkich rozsądnych artykułach przeczytamy, że potrzeba do tego wielu lat ciężkiej pracy, ponieważ osiągnięcie takiej znajomości, jaką ma rodzimy użytkownik języka jest niemal niemożliwe. Ponadto dużo zależy od naszych chęci, motywacji, zdolności, dostępności materiałów oraz przynależności naszego wybranego języka do określonej, mniej lub bardziej nam bliskiej, rodziny językowej.

Oczywiście wszystko to jest prawdą, jednak sama, motywując się do nauki, potrzebuję konkretnych liczb i konkretnych danych. Potrzebuję wiedzieć, jak szybko mogę się danego języka nauczyć, aby dojść do poziomu komunikatywnego, aby móc rozumieć filmy lub aby móc czytać książki. I nieważne, czy usłyszę, że wystarczą mi trzy miesiące, 450 godzin lub pięć i pół roku, lubię te liczby. Im bardziej szczegółowe i dokładne, tym bardziej w nie wierzę i tym bardziej mnie motywują, mimo że są mniej racjonalne niż te ogólne.

Wiem też na przykład, że Natalie osiągnęła bardzo dobry poziom B2 w języku polskim w nieco ponad miesiąc, że moja koleżanka po dwóch semestrach w Norwegii doszła do poziomu C1 w norweskim, i że Ev po trzech latach samodzielnej nauki hiszpańskiego (i to jedynie z książek!) dostała się na iberystykę. Na stronie Instytutu Goethego przeczytam, że ZOP-a (egzamin na poziomie C2) mam szansę zdać po około 1200 godzinach intensywnej nauki (http://www.ceig.pl/egzaminy.html), a w ofercie wakacyjnej lektoratów Uniwersytet Warszawski zapewnia przejście w dowolnym języku na wyższy poziom po 60 lub 120 godzinach lekcyjnych (w zależności od poziomu; najwyższy poziom, do którego można dojść w ramach tych akurat lektoratów to B2: http://rejestracja.usos.uw.edu.pl/catalogue.php?rg=3620-2010L-LEK-KLET&group=3620-L-SZLET).

I tak, wyliczam sobie, że gdybym się postarała i poświęciła po pół dnia przez cztery miesiące na naukę portugalskiego, to po tym czasie będę go znała na poziomie B2. Oczywiście, dużo zależy tu od jakości nauki i doboru materiałów, ale przecież czytam fora, wypracowałam sobie już ulubione i skuteczne metody nauki, więc na pewno dałabym radę!

No ale przecież nie poświęcę kilku godzin dziennie na naukę portugalskiego. Nie, żebym nie chciała, ale po prostu nie mogę. No i jednocześnie chciałabym się pouczyć innych języków, i nauczyć się wreszcie szyć ubrania, i przeczytać tysiące książek, i biegać codziennie, i nauczyć się szybko pisać na klawiaturze, i... a przecież i pracować trzeba, i ciężko być na dłuższą metę zwierzęciem aspołecznym. A i jeszcze pasja Ev zachęciła mnie do hobbystycznego malowania chińskich znaczków, więc przydałoby się popracować, by przestały być tak strasznie koślawe! :)

Więc ile właściwie czasu potrzeba, by nauczyć się tego portugalskiego? Nie wiem. Ale z moich wyliczeń wynika, że gdybym się postarała, to przy nieco zmodyfikowanym trybie życia, ale też niezaniedbywaniu obowiązków i niezaprzestaniu spędzania czasu na czytaniu książek po niemiecku i angielsku (a trochę mi to ostatnio zajmuje), jestem w stanie dojść do poziomu B1 przez najbliższe pół roku. W trakcie tworzenia swojego dokładnego planu nauki założę, że dam radę osiągnąć B2. Dojdę prawdopodobnie do A2, bo okaże się, że mam mniej czasu, a czasem i mniej chęci, niż przypuszczałam, ale co z tego?

Kiedy zakładam, że uda mi się 20 rzeczy, udaje mi się 15, a kiedy zakładam 15, wychodzi mi 10. Im więcej zaplanuję, tym więcej faktycznie zrobię. Nie mam wyrzutów sumienia, bo z góry wiem, że nie jestem w stanie zrobić wszystkiego. Bo wiem, że mój faktyczny plan dzieli się na dwa plany: plan maksimum – codziennie czytać dziesięć książek, pisać siedem wypracowań i przez trzy godziny mówić do siebie w różnych językach, oraz plan minimum – zrobić cokolwiek (ponad to, czego faktycznie potrzebuję). I gdy rezultat uplasuje się  gdzieś w połowie zamierzonych planów, wiem, że i tak mam być z czego dumna, i skąd czerpać zapał do dalszej nauki. Bo mogłam wierzyć, tak jak każą nam niektóre szkoły językowe, że aby osiągnąć poziom A1, trzeba pracować okrągły rok, a tu mam A2 w połowę tego czasu.

Choć kiedyś szczerze wierzyłam, że nie ma nic niemożliwego, że wszystko da się zrobić, to w końcu, po obserwacji niektórych innych, zrozumiałam: there is a limit. Our sky is this limit.

A tu coś dla tych, którzy faktycznie uczą się lub będą się uczyć portugalskiego:
[znalezione niegdyś na www.ang.pl]

www.livrarialeitura.pt Księgarnia internetowa
www.instituto-camoes.pt Instituto Camoes
http://www.instituto-camoes.pt/cvc/aprender.html Centro Virtual Camoes - Strona o języku portugalskim (gry, gramatyka itp.)
www.dn.pt Diário de Notícias - gazeta portugalska 
www.dnoticias.pt Diário de Notícias de Madeira
www.solnet.com Gazeta portugalska wydawana w Kanadzie 
www.bbc.co.uk/portuguese Strona BBC po portugalsku 
www.radios.com.br Brazylijskie stacje radiowe 
http://alfarrabio.um.geira.pt Różne różności łącznie z lekcjami portugalskiego 
www.rtp.pt Strona telewizji i radia portugalskiego 
www.portoeditora.pt Strona wydawnictwa Porto Editorawww.ul.pt Uniwersytet w Lizbonie 
www.hrw.org/portuguese Human Rights po portugalsku 
www.oceanario.pt Oceanarium w Lizbonie
www.internacional.com.br Strona najlepszej w Brazylii drużyny futbolowej (z Porto Alegre)
www.correiodopovo.com.br Dziennik z Porto Alegre (Brazylia)
www.terra.com.br Portal brazylijski
www.clicrbs.com.br Portal z Porto Alegre
www.globo.com Portal brazylijski

93 komentarze:

  1. cale zycie- tyle potrzeba, zeby nauczyc sie jezyka.. w ktoryms momencie owszem, zaczynamy rozumiec, ale jesli przestajemy sie uczyc to zaczynamy zapominac..
    Moje 3 lata z hiszpanskim nie mialo wplywu na moje studia. Nie byl na nich wymagany egzamin z hiszp. Hiszpanskiego uczylam sie z pasji, ale z pewnoscia moglam bylam sie go nauczyc szybciej. Czesto go porzucalam, zeby znowu zabrac sie za niego od poczatku. Wloskiego nauczylam sie w mniej jak pol roku i jeszcze szybciej zaczelam go zapominac.. do tego stopnia, ze jesli tak dalej pojdzie to przestane twierdzic, ze go znam :D niby czytam itp. ale wciaz za malo czasu z nim spedzam, wiec co z tego ze znalam go tak swietnie skoro teraz lezy w szpitalu na podtrzymaniu :D Ale udalo mi sie bardzo predko przerobic Assimila do niemieckiego co jest moim absolutnym rekordem w szybkosci przerabiania podrecznika. Gdyby nie okolicznosci zyciowe to mysle, ze na prawde mozna assimila przerobic w 3-4 miesiace poswiecajac okolo pol godziny dziennie. Assimil twierdzi, ze seria "latwo i przyjemnie" doprowadza do poziomu B2. Czyli przy odrobinie wytrwalosci i niewielkim nakladzie czasu mozna dojsc do poziomu B2 w 3-4 miesiace :) (ja po przerobieniu podrecznika rozumiem cos tam, ale nie az tak duzo.. z filmow tez nie, cos, ale nie szczegolnie jestem zachwycona poziomem rozumienia, mimo ze assimila znam chyba na pamiec i dalej go przesluchuje do znudzenia, az zaczynam sie zastanawiac czy to moze jezyk niemiecki ulegl jakiejs wielkiej przemianie bo ja uczylam sie z assimila z 1965 roku^^ zaczynam rozwazac zdobycie wspolczesnego assimila do niemieckiego, moze w tym tkwi problem :D )

    OdpowiedzUsuń
  2. O, za ta linki do portugalskiego bardzo dziękuję, pewno się wkrótce przydadzą... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ev, masz całkowitą rację - trzeba naprawdę długich lat, by świetnie władać językiem. Chociaż, gdy popatrzę na to, czego dokonała Natalie, czy jak przeczytam o Tobie i Twoim włoskim, to wierzę, że da się nieco szybciej:). I nieważne, czy dużo zapomniałaś, ważne, że szybciutko nauczyłaś się dobrze posługiwać tym językiem, i w razie, gdybyś go nagle potrzebowała, na pewno szybko sobie przypomnisz:).

    Te moje liczby, obliczenia, są po to, by wiedzieć, że da się wcześniej, że jest jakiś czas, po którym już na pewno będę rozumieć większość rzeczy, które się do mnie mówi, i że będę w stanie na nie odpowiedzieć, czy że napiszę coś względnie poprawnie. Ten czas może się różnić, ale na początek fajnie wiedzieć, że już po 300h, zaczynając od zera, będę całkiem sporo rozumieć:).

    Z tym hiszpańskim to przepraszam, musiałam jakoś źle zrozumieć. Niemniej i tak jestem przekonana, że znałaś go całkiem dobrze po tych trzech latach nauki:). W to, że byłabyś w stanie nauczyć się szybciej, w ogóle nie wątpię - raczej chodziło mi o to, że, mając dużo innych obowiązków i stosując jedynie standardowe pomoce naukowe, też się da, jeśli się chce, i na wyniki nie trzeba czekać nieskończenie długo:).

    Z tym Assimilem to trochę wątpię w to B2. Liczba słów (liczyłam kiedyś w moim do włoskiego:) - bo naprawdę lubię te cyferki:)) nie przekracza 2-2,5 tysiąca, a gramatyka, choć jest opisana jasno i przystępnie, nie zawiera wystarczającej liczby ćwiczeń. Trzeba go więc uzupełniać różnymi materiałami. Zresztą, sama doskonale wiesz o tym wszystkim, a ja tu tylko mogę być ciekawa, jaką książkę (bo kiedyś się zastanawiałaś) wybrałaś do czytania, coby się szybciej nauczyć:).

    A z tym niemieckim to niestety nie tak łatwo. Może tak mówię, jako nieco zgorzkniała osoba:), która długo się uczyła tego języka, i do dziś potrafi przewijać po kilka razy niektóre kwestie w filmach, by je zrozumieć, a może też jest po prostu trudny, szczególnie na początku, gdzie w większości zdań sens ucieka przez umieszczenie czasownika na końcu.. Ale nie ma co się zrażać:)

    Tomasz, cieszę się:) Mam nadzieję, że będziesz opowiadał o swoich postępach (zakładając przy okazji swojego bloga?:)), i o najlepszych sposobach na przyswojenie portugalskiego. Ja z tym jeszcze trochę poczekam, te chińskie znaczki z blogu Ev muszą zacząć nabierać normalnych kształtów:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę,że linki do portugalskiego którego nie wiem dlaczego,ale nie uczę się i nawet o tym nie myślałam. :)
    A czy masz jeszcze jakieś inne strony dotyczące innych języków? Jeśli tak to czy mogłabyś je udostępnić?
    Ja mam ich dość dużo,jednak jeszcze pare by nie zaszkodziło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama o portugalskim na razie tylko myślę:), ale linki związane z nauką języków zawsze gdzieś zapisuję, nawet wówczas, gdy nie planuję jeszcze zajęcia się tym językiem na poważnie. Zatem: tak, mam, i chętnie udostępnię:) Muszę tylko poszukać i uporządkować, ale to raczej nie potrwa długo:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój guru językowy, nauczyciel i poliglota Ilja Frank w artykułach, poświęconych nauce języków, często powtarza: języka można nauczyć się szybko albo wcale. I porównywa to ze wspinaniem się na lodową ślizgawkę - można zrobić wysiłek, szybko pobiec i już, można długo się męczyć i nic to nie da. Ja się z nim całkowicie zgadzam. Jestem przekonana, że dwa miesiące po sześć godzin dziennie będzie skuteczniej niż cztery miesiące po trzy godziny.
    Właśnie tak postępowałam z niemieckim. Jakiś czas nic, ale potem dwa miesiące bardzo intensywnie i to w Niemczech. A czy zdawałaś jakiś z tych egzaminów Instytutu Goethego? Ja mam trzy (ZMP, ZOP i KDS) i nie powiem, że są zbyt trudne. Na stronie Instytutu są po prostu tak opisane i przedstawione, ale w rzeczywistości nie wymagają aż tak sporych umiejętności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najszybciej oczywiście nauczyć się języka obcego w kraju gdzie się nim komunikować na co dzień bo inaczej się nie da. Ja na erazmusie w Turcji nauczyłem się języka Tureckiego w 4 miesiące na poziomie komunikatywnym w takim sensie, że mogłem się dogadać na poczcie, w sklepie, w hotelu, w barze, na statku płynącym do Grecji itp.
    Tam uczyłem się szybko bo trzeba było znać Turecki bo po angielsku nikt się nie porozumiewał.

    W Polsce uczę się Angielskiego od podstawówki, w sumie więcej niż 15 lat z przerwami i nadal go nie umiem doskonale. Jestem na poziomie B2.
    Problemem jest brak motywacji do nauki. Miałem plan nauki ale się go nie trzymałem. Ciągle coś wypada ważniejszego :) I ten permanentny brak czasu spowodowany pracą do późnych godzin i stanie w korkach gdy wracam z pracy. Już się nie chce uczyć.
    Ostatnio jednak wszystko się zmieniło, odkryłem że mogę poświęcić około 3h na naukę języka tygodniowo. 1h we wtorek, 1h w czwartek, 1h na powtórki w sobotę. Zapisałem się na kurs, to dało mi silną motywację bo muszę chodzić na kurs dwa razy w tygodniu, tzn uczestniczyć w kursie bo uczę się online na żywo z lektorem przez Internet. Nie tracę czasu na dojazdy a lekcję są tak interaktywne, że aż dziwię się sam sobie dlaczego nigdy wcześniej się tak nie uczyłem.

    Jeśli chodzi o liczby to w 8 miesięcy, 2 razy w tygodniu po 1h z lektorem na żywo + 1-2h pracy indywidualnej zleconej przez lektora uczę się całego jednego poziomu. Dla mnie super tempo!
    Ktoś może powiedzieć, że to nie jest super szybko. Nie jest, ale jest systematycznie i skutecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Natalie - nie, nie zdawałam. Naczytałam się za to dużo opinii, że bardzo trudno zdać dobrze ZOP-a (do którego chciałabym podejść w tym roku). Cieszę się, że nie można wierzyć wszystkiemu, co na ten temat piszą:D

    A ta koncepcja szybkiej nauki bardzo mi się podoba:) - lubię dużo się uczyć przez krótki czas, bo do ciągłego motywowania się potrzebuję widocznych efektów:)

    GlobalPlayer - jak to językofani mawiają, potrzeba matką nauki języków;). Ale z tą nauką w kraju, w którym używany jest dany język, to tylko częściowo prawda. Znam osobę, która pierwszy raz wyjechała za granicę na studiach, odwiedzając mnie w Austrii, i po niemiecku mówiła tak, że nikt nie odróżniał jej od tubylca:). Oczywiście, tak jest najłatwiej, ale niestety większość z nas ma ograniczoną możliwość wyjazdu na dłuższy czas, więc jeśli już wyjeżdżać, to moim zdaniem wtedy, gdy język się już dobrze zna - wtedy będziemy mogli wychwytywać niuanse językowe, których nie nauczymy się z podręcznika. Ale oczywiście - co kto woli i czego kto potrzebuje:). Btw. trudno się było nauczyć komunikatywnego tureckiego?

    Te liczby zawsze są fajne, a skoro skuteczne, to tylko gratuluję:). Gdy się pomyśli, że po 48 (6 x 8) miesięcach przy 4-6h w tygodniu można dobrze poznać język, to to naprawdę tylko cieszy:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Tureckiego na poziomie komunikatywnym można nauczyć się w 2 miesiące, wcale nie siedząc w książkach całe dnie, tylko raz w tygodniu chodząc na zajęcia Tureckiego i chodząc na imprezy z tureckimi znajomymi ;) tak wyglądał erazmus w Turcji :)
    Turecki ma łatwą dla Polaków wymowę więc szybko można mówić z bardzo dobrym tureckim akcentem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi bardzo fajnie:), w brzmieniu turecki wydawał mi się dotąd trudny, a tu takie dobre wieści:)
    Jejejej, tyle ciekawych języków do nauczenia:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja sobie przyjalem, ze angielskiego bede sie uczyl cale zycie choc znam go juz na advanced i zdanym tescie cpe to wiem, ze angielski jest ogromny w słownictwie polaczony roznymi kulturami slowotworstwa z roznych krajow. Przykladowo Anglia kraj Szekspira, Ameryka kraj wspólczesnego angielskiego i nowego slangu, ktory sie tworzy z dnia na dzien itd. W angielskim nie ma mozliwosci powiedzenia sobie "juupiii znam caly angielski", tego nawet rodowity anglik lub amerykanin sobie nie moga powiedziec:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba o żadnym języku (moze o esperanto?) nie można powiedzieć: 'znam cały język':). Raczej chodziło mi tu o znajomość języka w stopniu umożliwiającym bezproblemową komunikację, do której można dojść po jakimś czasie nauki. Tobie gratuluję CPE :)

      Usuń
  12. Hej mam takie pytanie czy w ciągu roku można nauczyć się angielskiego na takim poziomie aby zdać angielski rozszerzony tak na 50-60% zaczynając od podstaw czy raczej jest to mało możliwe zakładając, że codzienie(w weekendy i święta też) poświęcałabym 1h-1,5h na naukę angielskiego? Z góry dziękuję za opinie.


    ps.(używam programu Profesor Henry i jestem bardzo zadowolona nie wiem jaki podręcznik wybrać? czy longman jest dobry aby przygotować się z nim do matury)

    OdpowiedzUsuń
  13. A jaki Longman? I na jakim poziomie wyjściowym jesteś? Wiesz, tak naprawdę to bardzo trudno ocenić, ale przy dużym samozaparciu można naprawdę wiele.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałem z ciekawością wpis jak i zamieszczone pod nim komentarze. Zgodzę się co do wyjazdu i nauki w obcym kraju - wtedy nie ma motywacji, a jest konieczność, chociaż można sobie z tego nie zdawać sprawy. Niemniej uważam, że wcale podróż taka nie jest koniecznością. Języki obce są moją pasją tak naprawdę od niedawna. Przez kilkanaście lat uczyłem się języka niemieckiego, który jest dla mnie jednym z najładniejszych języków. Licząc 2 lata w podstawówce (5 i 6 klasa) + 3 lata w gimnazjum oraz dużo własnej chęci po tych 5 latach pojechałem do Niemiec i nie miałem problemu z dogadaniem się, wszystko wychodziło z automatu. No ale... to nie jest tak, że podręcznik wystarczył. Ponieważ na niemieckich programach wszystko było szybciej, przyzwyczaiłem się do oglądania seriali (głownie animowanych, ten wiek ;D) na kanałach niemieckich. Teraz moja nauka z liceum (w którym nauczyłem się najwięcej języka niemieckiego) ulega powtórce, bo kilka lat bez języka i oglądania niemieckich filmów podniszczyły moją znajomość tego języka. Na szczęście w pracy mam 2x60 minut w tygodniu w czteroosobowej grupie i wszystko powoli wraca. No i mam znacznie większy kontakt z tym językiem zawodowo.

    We wspomnianym wcześniej liceum uczyłem się również francuskiego. Nauczyciel tak skutecznie zniechęcił mnie do nauki tego języka, że... olałem, najprościej mówiąc. Uczyłem się tyle, ile musiałem, żeby tylko zdać. Do dzisiaj za ten język nie biorę się, jestem zbyt zniechęcony.

    Angielski... sprawa znacznie bardziej się komplikuje. Otóż lektorat, który miałem na uczelni był bardzo marny, mimo że nigdy wcześniej angielskiego w ustach nie miałem. Nauczyłem się może ze dwóch podstawowych czasów, jeśli chodzi o teorie, ale powiedzieć (jak mi się wówczas wydawało) umiałem więcej. To też z pewnością wynikało z tego, że z językiem osłuchałem się dzięki serialom i filmom, które, kiedy się dalo, oglądałem z napisami. Tak w połowie studiów zacząłem się bardzo interesować angielskim i wziąłem się do ostrej pracy nad nim, wypowiedziałem mu wojnę. Po 1,5 (mniej więcej) roku nauki ok. 15-30 minut dziennie zdecydowałem, że czas pouczyć się pod okiem jakiegoś lektora z prawdziwego zdarzenia. Poszedłem do jednej ze szkół językowych, napisałem test, porozmawiałem z metodykiem - zakwalifikowano mnie do grupy przygotowującej do FCE, ale po pół roku zrezygnowałem, za duża grupa i lektorka małe pomięcie o metodach nauczania miała. Systematyczna praca bardzo się opłaciła. Dzisiaj mam również angielski w pracy (2x60 minut tygodniowo, firma inwestuje w rozwój pracowników ;P), będąc w grupie na poziomie między FCE a CAE. Sam zaś nie mam problemów, żeby komunikować się z ludźmi z UK czy USA, co ćwiczę chociażby na skypie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wszystko chciało się opublikować:

    No i hiszpański - moja pasja... Nauka od nieco ponad 2 lat, ciągle pod okiem lektora i 15-30 minut pracy własnej (poza pracami domowymi ;P) dziennie. Praca własna wygląda różnie - zależy, na co mi przyjdzie ochota. Czasem po prostu włączam coś w tle po hiszpańsku, żeby się osłuchać. No i od lipca ruszam na kurs hiszpańskiego, zakwalifikowano mnie do grupy B2.2 (semestr drugi), więc uważam, ze jest całkiem dobrze.

    Portugalskiego uczyłem się równolegle z hiszpańskim, ale niestety... przestał mi się podobać, szczególnie ze względu na wymowę, która sprawiała mi najwięcej problemów i przestała mi się podobać. Poddałem się i zostawiłem portugalski, nie będę się męczył.

    Zimą mam zamiar zdobyć CAE i ZMP (chyba że będę miał tyle motywacji, żeby się wziąć za KDS), za 2 lata DELE C2, a potem? Kolejne języki - szwedzki i czeski, ale na to przyjdzie jeszcze czas.

    Reasumując, jeśli wyjazd jest niemożliwy - najwięcej zależeć będzie od nas samych i od predyspozycji językowych. Ja dodatkowo (zupełnie się nie chwaląc, to tylko stwierdzenie faktu) mam dobrą pamięć, która z pewnością wiele ułatwia. A co do predyspozycji. Pewna dziewczyna po trzech latach nauki ledwo przeszła na poziom B1 (ostatni test na 62%, poziom od 60%). Kocha ten język, ale nie potrafi się go nauczyć, mimo że potrafi się go uczyć przez 3 godziny na dzień.

    Ktoś tam wyżej również napisał, iż lepiej zrobić to szybko. Nie mogę się z tym zgodzić, po dwóch godzinach intensywnej nauki na kursie mam zwyczajnie dosyć i konieczna jest przerwa, umysł nie potrafi pracować na najwyższych obrotach non stop. Poza tym wolę systematycznie mniejszymi krokami, aniżeli 5 godzin na dzień przez miesiąc, a potem miesiąc nic. Dłużej zostaje w głowie. No i nauka bez powtórzeń to żadna nauka, nie po to są te wszystkie krzywe zapamietywania. :D

    Rozpisał się... ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rozpisałeś się, ale jako przyjemnie się to czytało:), od razu widać, że lubisz języki:).

      Jak widać, po prostu wszystko zależy od naszych predyspozycji, przekonań i doświadczeń - Natasza na przykład polskiego nauczyła się supeszybko (od razu poznałeś, że nie jest Polką?), ale niezaprzeczalnie ważna jest w nauce języka systematyczność i regularność. Zgadzam się z tymi krzywymi zapamiętywania, bo od kiedy korzystam z supermemo (w sumie od niedawna...;)), od wtedy jakoś wszystko mi się na dłużej zapamiętuje.

      Swoją drogą fajne masz plany certyfikatowe - ja zawsze sobie takie układam, ale jakoś ostatnio cały czas czuję, że umiem jeszcze za mało, by podejść do tych, do których bym chciała. Ale i u mnie ten moment kiedyś nastąpi! :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  16. Witam serdecznie.
    Na początku muszę powiedzieć, że trafiłam u przez przypadek, ale na pewno będę tu częstym gościem.
    Ale mam również pytanie: czy w rok można się nauczyć języka niemieckiego na poziomie C1? Co o tym sądzicie? Proszę o opinie i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :)

      Trudno powiedzieć, teoretycznie się da, ale wymagałoby to długofalowo tak dużo czasu i pracy, czyli tak dużo poświęceń, że rzadko komu się to może udać. A jaką masz motywację? [nie chcę gasić Twoich zamiarów, po prostu z wiekiem staję się coraz większą realistką - ale w końcu i tak to nierealiści osiągają więcej:)]

      Usuń
    2. A jaką masz motywację? Bo od tego zależy bardzo dużo :)

      Usuń
    3. Mam dużą motywację. Chciałabym się dostać na wymarzone studia. Jestem w stanie wziąć "dziekankę" i uczyć się niemieckiego, brać lekcję u prywatnego nauczyciela.
      Tylko czy to się może udać?

      Usuń
    4. Hej, myślę, że jak najbardziej może - tylko odradzałabym dziekankę - tak naprawdę im więcej mamy rzeczy do zrobienia, tym lepiej jesteśmy zorganizowani; w dodatku nie będziesz musiała uzasadniać kiedyś swojej przerwy w studiach:).

      A jaki kierunek jest Twym wymarzonym? A może kierunek na zagranicznej uczelni?

      Usuń
  17. Moim marzeniem jest znać jak najwięcej języków i podróżować. Aktualnie uczę się francuskiego, angielskiego, niemieckiego, rosyjkiego, hiszpańskiego(latynoskiego) i tureckiego. A na dodatek zaczynam uczyć się portugalskiego. Jest bardzo bardzo piękny język. Wymowa jest trochę trudna, ale uwarzam, że wszystkiego można się szybko nauczyć. Pozdrawiam wszystkich kochających języki obce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  18. Mam problem z nauką. Nie "umysłowy", ale finansowy. Nie mam pieniędzy na podręczniki do nauki języków, a nauka przez internet jakoś mi nie idzie. Proszę, powiedzcie mi jak zdobyć pieniądze na naukę! Albo dajcie mi jakie rady! Tak bardzo chcę się uczyć języków!! Jużzaczynam uczyć się w księgarniach, a ochroniarze patrzą na mnie jak na świra!! Nie dziwie się im, bo przychodzę tam codziennie...Z góry wielkie dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Monsieur,

      dłuższą odpowiedź postaram się dać za kilka dni, teraz zaś - bo widzę, że issue is very urgent;) - podam Ci jedno z rozwiązań problemu:

      Biblioteka :)

      Pozdrawiam ciepło:),
      Ola

      Usuń
    2. Jak sobie nad tymi problemmai finansowymi myślę, to tak się zastanawiam, gdzie mniej więcej mieszkasz - bo inne rady przydałyby się osobie z malutkiej miejscowości, a inne z większej. Powiesz, skąd jesteś?

      Usuń
    3. no cóż, wejdź na chomikuj.pl i ściągnij e-boki za darmo :)

      Usuń
  19. Ja też jestem pasjonatem języków obcych. Sam marzę o tym żeby kiedyś znać siedem na poziomie C2 ale po głębszych zastanowieniach to raczej nie możliwe. Więc stwierdziłem że będę się tylko uczył angielskiego przez całe życie.

    Moim zdaniem nie ma szans znać kilku języków biegle czyli na poziomie C2 - to jest nie osiągalne. A cudów nie ma. Warto skupić się na jednym języku a dopiero potem na drugim.
    Powiecie że poligloci znają biegle po 40 języków ale użyte słowo biegle w ich znaczeniu jest troszkę ograniczone a tak na prawdę znają te języki na poziomie A2-B1 nie sądzę że jest ktoś kto umie mówić 40 językami każdym na poziomie C2. Cuda się nie zdarzają ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 40 językami nie, ale pięcioma? Mając talent, motywację, samozaparcie, chęć do nauki? Ja w to wierzę :)

      Usuń
  20. No racja w ogóle chcąc się nauczyć kilku języków jednocześnie trzeba mieć dużo kasy a ja też nie mam hehe ;p
    Dziś nauka jednego języka to potężny wydatek a co dopiero kilku ;)
    Musiałby być milionerem i mieć przy sobie 24 h prywatnych nauczycieli wtedy bym może opanował 7 języków biegle a tak to sobie mogę pomarzyć :) a szkoda bo do nauki jestem bardzo chętny a nie mam za co :D Boże co za ironia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemal wszyscy tutejsi blogerzy uczą się samodzielnie :). To naprawdę jest możliwe, i naprawdę bardzo przyjemne :)

      Usuń
  21. A mam takie pytanie, może mi ktoś doradzić jaki kurs mógłby mnie poprowadzić do poziomu C1 chociaż?
    Raz szukałem na wydawnictwie Longman i Egis ale tam wszystko pod nauczycieli i nie wiem czy sam mógłbym się uczyć z takich kursów, raczej nie :)
    Na kurs stacjonarny mnie też nie stać...może skorzystam z intensywnego kursu edgarda to do poziomu B2 ale może potem jakiś podręcznik i dojdę sobie do C1 :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Napiszę coś od siebie, zawsze byłam nie zadowolona ze znajomości mojego języka angielskiego, zawsze był byle jaki i wydawało mi się, że jest niemożliwym, żebym doprowadziła go do poziomu przyzwoitości(B2). Zawsze byłam krok do tyłu, na rozmowach kwalifikacyjnych zawsze najbardziej stresowała mnie rozmowa po angielsku i na niej zawsze odpadałam, nie to, żebym była jakimś antytalenciem językowym po prostu zawsze byłam przekonana, że jestem po prostu jakoś za słaba, żeby dobrze władać językiem obcym. Ale pod koniec studiów zaczęło się we mnie rodzić pragnienie pracy w strukturach międzynarodowych, w międzynarodowym środowisku, w innych rejonach świata itd;), zabrałam się za ten angielski. Poświęcałam mu kilka godzin dziennie, nie odpuszczałam, mówiąc sobie albo ja albo on;), po pół roku skoczyłam o jakieś dwa poziomy, nie mam problemów z komunikacją, rozumieniem, pisaniem itd. Zauważyłam, że rozumiem co raz więcej, coraz trudniejszych rzeczy, to była naprawdę frajda. Ten język się po prostu przede mną otworzył, zaczęłam nawet udzielać korepetycji:). Na rozmowach kwalifikacyjnych nie poznawałam samej siebie, część językowa stała się dla mnie najłatwiejszą częścią rekrutacji. Byłam i jestem z siebie dumna, powiem nieskromnie;). Zrobiłam to sama, bo nie było mnie stać na kurs językowy. Zrobiłam to z ambicji i chęci pogoni za marzeniami. W międzyczasie rozkochałam się językach obcych. Dalej doskonale angielski i mam już kolejny cel językowy. Zajrzałam na tą stronę, żeby poczytać jak szybko mogę opanować na poziomie zaawansowanym kolejny język, bo nie mam wiele czasu:). Bardzo fajny blog:). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! Motywacji, samozaparcia, przezwyciężania siebie i własnych słabości. I znajomości języka, oczywiście, ale przede wszystkim tych wszystkich cech, które Cię do niego doprowadziły. A przy takiej motywacji, jak Twoja, nauka każdego języka będzie szybka i inspirująca. Pozdrawiam ciepło i serdecznie!

      Usuń
  23. Dzięki Aruenna za gratulację. Twój entuzjazm, plany i motywacja też bardzo mi się podobają, widać, że jesteś osobą ciekawą świata, która kocha języki obce, życzę Ci oczywiście tego, żebyś nauczyła się tych kilku(nastu) języków, o których marzysz. Po przeczytaniu kilku Twoich wypowiedzi, ale też wypowiedzi innych bloggerów, widzę, że czasem zastanawiacie się czy coś jest możliwe, czy to nie zbyt wyimaginowane, zbyt trudne do przełożenia na realia. Bardzo mi się podobało Aruenna to co napisałaś w jednym ze soiwch komentarzy, że to nierealiści osiągają swoje cele i spełniają marzenia (jakoś podobnie to brzmiało;), absolutnie się z tym zgadzam, wydaje mi się, że jestem kilka lat starsza od Ciebie i z mojego doświadczenia mogę powiedzieć - nie ma rzeczy niemożliwych! No chyba, że coś jest niestworzone, ale jeśli tylko wydaje się nie bardzo możliwe, tzn, że na pewno jest możliwe:)! Ja się przekonałam o tym kilka razy w życiu. Jeśli się tylko czegoś bardzo chce, ciężko na to pracuje, to nie ma takiej siły, żeby się nie udało. Wtedy człowiekowi pomaga wszystko wokół. To też odnosi się oczywiście do tych, którzy marzą o nauczeniu się kilku języków czy jedno ale tak super. Absolutnie jest to możliwe uważam, to tylko kwestia samozaparcia i pracy.
    A teraz ja mam do was pytanie, potrzebuje porady pasjonatów językowych;), w związku z planami zawodowymi założyłam sobie że doprowadzę jakiś język do poziomu C1 w rok (oczywiście jeśli się nie uda mimo usilnych starań, to może w ciut więcej czasu, ale póki co trzymajmy się roku;). Chcialabym zdać za rok certyfikat na takim poziomie. Będę się uczyć raczej sama, choć może w pewnym momencie wesprę się kursem lub korepetytorem bo poziom C1 w rok, to jednak chyba troche wyzwanie. I teraz pytanie jaki wybrać język czy niemiecki, który mam w tym momencie pewnie na poziomie A2, a w liceum był pewnie na poziomie B1, co prawda moje liceum było już dawno, ale wydaje mi się, ze szybko bym sobie odtworzyła. Problem tylko w tym, że nie wiem czy ten język aż tak mi sie podoba, no i nie wiem czy chętniej nie nauczyłabym się jednak innego języka, którego brzmienie, kraj pochodzenia, kultura tego kraju tak naprawde mi się podobają... No ale ten inny język musiałabym zaczynać od początku, a ja mam tylko rok:)... I doprowadzenie takiego języka, który zaczyna się totalnie od zera w rok, do poziomu C1, to jest już chyba mimo mojego optymizmu jednak niemożliwe... Zastanawiam się też nad rosyjskim, kiedyś się go uczyłam przez 4 lata, co prawda to było już bardzo dawno temu, wtedy mój język był pewnie na poziomie A2/B1, lubiłam ten język wtedy, lubie go teraz, ja go po prostu chyba czuje i łatwo mi wchodzi, bo to język słowiański więc dla nas Polaków pewnie łatwiejszy. Więc może udałoby się w rok... Będę wdzięczna za rady, co wy o tym myślicie czy mój plan wydaje się wam realny, czyli doprowadzenie języka w rok do poziomu C1? Mnie jak najbardziej tak:). No i biorąc pod uwagę te różne rzeczy, które opisałam wyżej, który waszym zdaniem język powinnam wybrać? Ps: słyszałam, ze włoski jest prosty, podoba mi się kraj, kultura, ludzie, to byłaby nauka z pasją, ale to byłoby od zera i w rok do C1 ...no nie wiem:)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że odpowiadam bardzo późno, ale myślę, że może komuś innemu się to przyda: nieważne, jaki język się wybierze (można wybrać nawet przez rzut monetą, jeśli dwa się stawia na równi, bo każdy może się do czegoś przydać), ważne, żeby się tej decyzji trzymać. Bo - to jest coś, czego nauczyłam się z wiekiem ;) - rok naprawdę szybko mija, i jeśli tylko nauczyliśmy się czegokolwiek w tym czasie, nie uznamy tego czasu za stracony. Niezależnie, czy spędzimy rok z niemieckim czy rosyjskim.

      A potem - potem to już możemy zmienić decyzję :)

      Usuń
  24. NIEMIECKI 1000 SŁÓW ▶▶http://niemiecki.1000-slow.pl/aff/e-kurs◀◀ wejdź aby rozpocząć naukę najczęściej stosowanych słów języka niemieckiego. Dzięki tej metodzie zaczniesz szybko rozumieć Język Niemiecki.

    Jeśli potrzebujesz nauczyć się podstaw niemieckiego i chcesz zrobić to online - skorzystaj z propozycji 1000 najczęściej używanych niemieckich słów na powyższej stronie.

    To krótka droga do zrozumienia niemieckiego w ok. 80%. Dzięki specjalnej stronie internetowej poznajesz wymowę, pisownię i od 1 do 3 najczęstszych znaczeń słówek. To nie tylko bardzo ułatwiona, ale także tania nauka dostępna z każdego miejsca na świecie, w którym możesz połączyć się z internetem.

    Można uczyć się niemieckiego efektywnie - właśnie tych słów, których używa się kilkadziesiąt a nawet kilkaset razy każdego dnia.

    Zobacz również Niemieckie Słówka na MP3:
    ▶▶http://niemiecki.1000-slow.pl/aff/e-kurs/mp3◀◀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie usuwam, ale tez nie podpisuję się pod tą reklamą.

      Usuń
  25. Ja bym proponowal uczenie sie jezykow z "Harry Pottera" Mam "Harry Pottera" na cd w 17 jezykach. Mam w jezyku portugalskim (kupiony w Brazylii) i tureckim. Czytam ksiazki w co najmniej 15 jezykach i naucze sie tyle ile Bog da.(30?) Mam 66 lat i codziennie ucze sie caly dzien, glownie ze sluchu. W tej chwili slucham "Alicje w Krainie
    Czarow " po turecku.(Alice Harikaler Ülkesinde" Tureckie CD mozna kupic w Niemczech pod adresem; www.tikla24.de Jak juz otworzysz te strone to nalezy wybrac "Sesli kitap" W chwili obecnej jest tam 136 roznych Mp3. Zeby kupic Harry Pottera nalezy napisac Harry Potter i on sie ukaze. Nie ma go tam posrod tych 136 cd. Mam niezwykly entuzjazm i jestem wyjatkowo pracowity. Ucze sie jednak bardzo wolno. Polecalbym by uczyc sie kilku jezykow rownoczesnie. Np. bardzo latwego portugalskiego i trudnego japonskiego. Kazdego trzeba sie uczyc inaczej. Jezyki indoeuropejskie sa dla mnie bardzo latwe. Po prostu wzialbym Harry Pottera lub Agathe Christie i czytal po kilka godzin dziennie, np tylko jedna strone. Obecnie bardzo intensywnie od 2 lat ucze sie arabskiego. Postepow nie widac. Wierze jednak, ze ilosc przejdzie w jakos. Moze nie, ale i tak jestem szczesliwy, ze moge tak spedzac czas.
    Moim zdaniem - a wyczytalem to gdzies - turecki ma jedna z trudniejszych skladni w swiecie. To tak jakby po polsku mowilo sie imieslowami. Do tureckiego dobre sa ksiazeczki w jezykach niemieckim i tureckim. Jedna strona jest po niemiecku druga po turecku. Tych ksiazeczek jest 9 w trzech seriach. Kosztuja 5,90 Euro. Wczoraj widzialem nowe wydanie. Latwo sie z nich uczyc, ale moim zdaniem , choc teraz znam Turecki niezle- turecki nie jest latwy. To nie hiszpanski, czy wloski. Ale sie rozpisalem....?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam swoje Pottery po angielsku :), ile radości mi dawało, że jestem w stanie dużo zrozumieć i dużo przeczytać. Czytanie książek motywuje jak nic innego :)

      Btw. dzięki za komentarz, fajnie dodać sobie nowy sposób nauki języka do kolekcji :)

      Usuń
    2. niesamowite! o ile ucząc sie jezyka niemeickiego moge wyprobować Twoją metodę czytania 1 strony dziennie kilka razy, o tyle w jezyku japońskim juz niebardzo... Uczę się japonskiego od listopada zeszłego roku (jestem niejako zmuszona, bo na 2 lata przeniosłam sie do Japonii) i musze stwierdzić, ze po intensywnym kursie nadal czytam tylko hiraganą. Gramatyka też jest bardzo męcząca... Masz jakiś super sposób na naukę jezyka japonskiego? w sumie, może rownież niemieckiego? Mysle, ze jesteś niesamoty i bardzo chcętnie przeczytałabym więcej o twoich sposobach nauki. Również chcialabym wiezieć skąd pomysł uczenia się kilku jeżyków na raz. Ja tak robie obecnie, ale to zupełny przypadek- na 2 miesiące wyjechałam z Japoni i odpoczywając od tego jezyka, poczułam wielką miłosc do jezyków europejskich - tu: zdecydowałam przypomnieć sobie jezyk niemiecki.

      Usuń
  26. Nie wiem jak Wy lecz Ja, nauczyłem sie języka włoskiego do stopnia komunikatywnego z rozmówek w czasie 4 miesięcy spędzonych w samochodzie na parkingu w Italii gdy nie miałem do kogo wracać a za granicą mi nie wyszło bo niczego nie rozumiałem. 6-8godzin dziennie przez 4 miesiące i rozmawiam z Włochem jak ze swoim. Trzeba tylko chcieć a co do j. niemieckiego... Hm... Nauczyłem się języka do stopnia komunikatywnego mając 10-11 lat. Dziś mam 34 i niczego prócz polskiej ortografii nie zapomniałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie, różnie bywa. Gratuluję pewności włoskiego :)

      Usuń
  27. Ktoś pisał, że bez powtarzania to nie nauka. Zgadzam się! Istnieje kilka programów do nauki słownictwa (i nie tylko), który wykorzystuje teorię krzywej zapominania. Za darmo jest np. Anki 2 (polecam) lub ostatni również za darmo supermemo ux. Można samemu stworzyć bazę jaką się chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się zgadzam! To dla mnie najbardziej niewdzięczna część nauki języka, ale niezbędna. Pozdrawiam :)

      Usuń
  28. KOCHANI WLASNIE JESTEM NA ETAPIE NAUKI JEZYKA NIEMIECKIEGO W NIEMCZECH. KURS TRWA OKOLO 8 MIESIECY, GODZINY LEKCYJNA W PLANIE OCZYWISCIE TRWAJA 4 GODZINY , GDY NAUCZYCIEL MA TOTALNY ZWIS WYCHODZIMY PO 2 GODZINACH, A LEKCA PRZEZ NIEGO PROWADZONA POLEGA NA TYM BY POMARUDZIC O SOBIE, PRZYJSC ZE ZLYM HUMOREM I ZDOLOWAC NAS DO KONCA. CZASAMI MAM OCHOTE WYJSC I TRZASNAC DRZWIAMI, BO TO JUZ 7 MIESIAC NAUKI A NIEBAWEM B1 ;) MAM 2 DZIECI , SYN MA 8 LAT CORKA 2 LATA MUSZE SIE NIMI ZAJMOWAC PRZEZ CALY DZIEN. MALA JEST PLACZLIWA, SYN UCZY SIE W 1 KLASIE I TEZ DOGLADAM DO JEGO LEKCJI I POMAGAM ILE TRZEBA. MAM NIE WIELE CZASU W DOMU NA NAUKE, DLATEGO CIESZE SIE BEDAC W SZKOLE ALE TAM NIESTETY NAUCZYCIEL MA NAS W GLEBOKIM POWAZANIU. NIE MA OCZYWISCIE PROBLEMU STAWIAC MU PYTANIA, ALE GDY JUZ KTOS PROBUJE I SKLADANIE ZDAN STRASZNIE MU WYCHODZI, ODBAKUJE NAM W SPOSOB KARYGODNY. WTEDY JUZ NIKT NIE PYTA , SIEDZIMY JAK POTULNE BARANKI. ZACZYNAM MIEC BLOKADE, BOJE SIE ODPOWIADAC , NIE WIEM CZY ZDAM EGZAMIN. PRZYCHODZE DO DOMU I MUSZE SAMA NA NOWO MATERIAL ODGRZEBYWAC I CZESCI Z NICH NIE ROZUMIEM. MNIE SIE WYDAJE ZE DOBRY NAUCZYCIEL ZDZIALA CUDA W KROTKIM CZASIE, WIEM BO MIELISMY KIEDYS LEKCJE Z PEWNA NAUCZYCIELKA. DOCIERALA DO SLABYCH I TYCH LEPSZYCH, PYTALA KAZDEGO, LEKCJA NIE BYLA NUDNA, OBRAZKI , REBUSY ROZMOWA ITD NIESTETY NASZ NAUCZYCIEL WYCHODZI NA FACEBOOKA I SAMI ROBIMY KILKA ZADAN BO ON DZIS MA KATAREK I SIE ZLE CZUJE. JA JUZ NIE MAM MOTYWACJI, OPADLY MI SILY, A POACZATEK BYL TAKI PIEKNY.SIEDZIALA W KSIAZKACH I UCZYLAM SIE CO DAWALO SUPER WYNIKI. TO SA MOJE DOSWIADCZENIA Z JEZYKIEM NIEMEICKIM .............TAK MI ZLE POMOCY....CZUJE ZE PRZEGRALAM TE WALKE ...POZDRAWIAM I POWODZENIA... A JESZCZE JEDNA SPRAWA A MIANOWICIE WARTO KUPIC SOBIE TYPOWO KSIAZKI KTORE SA UZYWANE NA KURSACH I POZYCZCZAC ZESZYTY OD TYCH KTORZY GO UKONCZYLI...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wartościowy komentarz! Z racji samodzielnej nauki już dawno zapomniałam, jak to jest mieć zajęcia z niezaangażowanymi, a wręcz zniechęcającymi nauczycielami, więc tym bardziej nie zazdroszczę. I życzę powodzenia mimo wszystko! /a samego nauczyciela nie da się zmienić?/

      Usuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziekuje za mile slowa.Powodzenie z pewnoscia sie przyda.Jesli ktokolwiek ma dobry sposob by podbudowac moja motywacje do nauki, poprosze o rade tak dla mnie wazna. I w jaki sposob mozna szybko uczyc sie slowek ? I wyzbyc sie blokady? Jesli ktos bedzie chcial uczyc sie jezyka niemieckiego -- prosze pisac do mnie. Mam kilka zeszytow bardzo fajnie opisanych , ktore moge przeslac PDF plus Ksiazka .....Dziekuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam:)

      zaczynam uczyc sie jezyka niemieckiego... jesli mozna tak stwierdzic. 7 lat nauki niemieckiego w szkole 10 lat temu zapewne cos dalo, ale teraz mam sporo wolnego czasu i okazję odswiezyc zapomniana gramatyke, slowka, itd. napisalaś na forum, ze masz materiały z jezyka niemieckiego, które mogłabys przesłac... materiałow jest strasznie dużo, sama nie wiem które dobrac. Chciałabym w przyszłym roku zdac egzamin B1 z jezyka niemieckiego. nie wiem czy to możliwe, ale przeczytalam dziisaj tego bloga i stwierdzam, ze moze i mozliwe...:) dziekuje za pomoc. mój e-mail to d.k.skrzypczak@gmail.com

      Usuń
  31. Mam wielką prośbę - przestańcie opowiadać bajki o nauce języków obcych. Jeżeli ktoś naprawdę chce się uczciwie wypowiedzieć, to niech łaskawie powie ile słów trzeba znać, żeby zrozumieć powiedzmy 95% treści większości artykułów w gazecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co sie orientuje osoba srednio zawansowana zna przecietnie. 700 wyrazow,zeby ogladac serial czy jakis film nie skomplikowany potrzeba ok 1500

      Usuń
    2. To pewnie zależy od tego, w jakiej gazecie. Paul Nation w "Learning Vocabulary in Another Language" podaje takie cyfry:

      100 - 49%
      1.000 - 74%
      2.000 - 81%
      3.000 - 85%
      5.000 - 89%
      12.500 - 95%
      44.000 - 99%

      Jasny wniosek - po nauczeniu się pierwszych stu słówek mamy zrobione pierwsze 50% :)

      pzdr,
      Tomasz

      Usuń
    3. hehe, moze i 100 słówek stanowi 49% mowy, ale w praktyce i tak daje zerowe zrozumienie np. filmu w telewizorze. Mi po wielu latach nauki wyszło w jakimś teście, że znam 5700 słówek. Co w praktyce przekłada się na jakieś 5-10% rozumienia rozmów w filmie. Tak wiec znajomosc słówek to nie wszystko. Trzeba jeszce je mieć głęboko "wgrane" w mózg, aby rozumiec je natychmiast w każdym kontekscie.

      Usuń
  32. Zapraszam do polubienia nowej strony poświeconej kulturze i językowi chińskiemu: https://www.facebook.com/AToChinszczyzna?ref=stream

    Strona się dopiero rozwija, ale obiecuję, że będzie ciekawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Cześć, ja uczę się niemieckiego od 3 lat, teraz jestem na poziomie C1.
    Angielski od 6 lat również poziom C1, podstawowa różnica jest w tym, że z angielskim czuję się pewnie mogę mówić, pisać czytać rozumiem 95-100%. Z niemieckim nie jest tak super... oczywiście z obu zdałam certyfikat na poziomie C1 na podobną ocenę (4,5-egzamin na filologii).
    Problem w tym iż uważam, że certyfikat na danym poziomie można zdać a faktycznie i tak nie umieć języka w wymaganym stopniu.
    Jestem pewna i wiem to z doświadczenia, że aby nauczyć się języka perfekt trzeba mieć z nim stały kontakt (książki, radio, gazety) ale również rozmawiać w tym języku z jego rodzimymi użytkownikami.
    Żeby na prawdę nauczyć się języka trzeba CZASU.. i to że ktoś "nauczy się" języka super w 3 miesiące nie znaczy że naprawdę go umie... Przykładowo po 3 latach nauki jest trudniej coś zapomnieć niż po 3 miesiącach...
    Denerwuje mnie strasznie kiedy ludzie myślą że nauczą się języka od tak, będę siedzieć nad książki kilka godzin dziennie i się nauczę... Potrzebny jest kontakt z tym językiem (dlatego za granicą uczymy się lepiej i szybciej) i bardzo ważna jest jakość nauki.
    Teraz zaczynam uczyć się japońskiego i włoskiego, włoskiego mam dużo więcej... zobaczymy jak to wyjdzie.. Ale nie liczę, że za rok będę na B2.... Takim PRAWDZIWYM..
    http://wieczniezaczytanatenshi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Ilość czasu jaki poświęcamy na naukę zależy od motywacji i możliwości. Znam osoby, które silnie zmotywowane nauczyły się języka obcego w bardzo krótkim czasie i to dość trudnego języka chińskiego.

    OdpowiedzUsuń
  35. To chyba jest tak, że każdy inaczej i w innym czasie przyswaja wiedzę. Jednym nauka idzie szybciej a innym wolniej i nie ma tu reguły ani uniwersalnego środka dla wszystkich. Oczywiście motywacja i systematyczność w nauce jest niezwykle ważna ale czy ma wpływ na tempo przyswajanej wiedzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli motywacja i systematycznosc nie ma wplywu na tempo nauki, to co ma?:)

      Pozdrawiam cieplo

      Usuń
    2. Jasne, że to wszystko ma znaczenie w nauce języka ale są osoby którym naprawdę trudno przyswaja się język obcy i ani motywacja ani systematyczność nie pomaga. Podam przykład. Kiedyś miałam ucznia, który był ogromnie zmotywowany i miał cel aby nauczyć się angielskiego. Mimo to nauka szła mu strasznie opornie:)

      Usuń
    3. Ja jestem dziwnym przypadkiem jeśli chodzi o naukę języków obcych, uczę się sama, nauczyciele nie umieli mi pomóc i rozkładali ręce.

      Usuń
  36. Witam wszystkich
    Mam 43 lata i zaczalem nauke jezyka angielskiego od podstaw.Chodze w tej chwili do szkoly jezykowej BSchool.Ucze sie z roznych ksiazek min(Blondynka na jezykach)czytam gazety sciagniete z internetu w .ogladam kreskowki:)itd a kurs uwazam ze to tylko dosc dobre uzupelnie gramatyki.Po poltora miesica pracy po 2-3 h dziennie syn stwierdzil,albo kłamaml:) ze moja wiedza jest juz na poziomiej nie ktorych kolegow ze szkoly.(konczy w tej chwili technikum)k .Tak wiec wiek chyba nie ma tuta nic do rzeczy,jak to mowia na nauke nigdy nie jest za pozno.Czas motywacja i do przodu.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że nie jest za późno! Gratuluję i dziękuję za dobry przykład!:)

      Usuń
    2. Bardzo pozytywny wpis świadczący o tym , że na naukę nigdy nie jest za późno - powodzenia w nauce języka angielskiego.

      Usuń
  37. Witam wszystkich:) podpowie mi ktoś z was z jakich publikacji należy/ można korzystać aby dobrze zacząć naukę j. włoskiego? Dodam, jestem w liceum, na profilu językowym, gdzie mam 7h ang. i 6h + 3h dod. niemieckiego, no i jeszcze francuski, ale to tak na marginesie:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Dalaczam sie do dyskusji. Ja wladam biegle jezykiem wloskim ,ktorego nauczylam sie praktycznie..sama:). Owszem chodzilam na jakies konwersacje okolo roku raz w tygodniu jedna godzine - to byly moje poczatki mowienia. Pewnego dnia kupilam swietna ksiazke do gramatyki jezyka wloskiego dla obcokrajowcow. Dzien po dniu przerabialam material z ksiazki i rozwiazywalam zadania. Potem poznalam mojego obecnego partnera i wlasciwie z nim nauczylam sie poslugiwac tym jezykiem. Z poczatku jednakze nie bylam w stanie rozumiec wiele. Moj partner na dodatek mowi bardzo szybko i to rowniez stanowilo problem…Patrzac z perspektywy czasu nawet nie potrafie powiedziec ,w ktorym momencie zaczelam plynnie mowic (??) Obecnie wloski jest jak moja druga skora. Czesto lapie sie ,zemysle w tym jezyku. Moglabym powiedziec ze calosciowo nauczenie sie jezyka wloskiego zajelo mi okolo 3 lat. Mowie rowniez dosyc dobrze po angielsku-mam na mysli ,ze nie mam oporow ,choc z pewnoscia popelniam bledy.Angielskiego ucze sie od wielu wielu lat…w tym moge zaliczyc rowniez wyjazd na wymiane studencka do USA. Mowie po angielsku raczej dobrze ,choc nie tak jak po wlosku:).Wloski jest poprostu bardzo dominujacy w mojej glowie obecnie. Z jezykiem angielskim rowniez mam kontakt na codzien i rowniez musze go uzywac w mniejszym badz wiekszym stopniu. Do czego jednak zmierzam..otoz chcialam powiedziec ,ze wedlug mnie bardzo wazna jest MOTYWACJA w nauce jezyka obcego i taka naturalna pasja. Ja do wloskiego mialam ogromna motywacje ,z uwagi ,ze jestem zafascynowana tym krajem i ich kultura. Nauka wloskiego przez to szla mi bardzo lekko i niemalze naturalnie. To jest sila wewnetrznej motywacji. Na odwrotnosc podam inny przyklad. Otoz od 6 lat (z przerwami) mieszkam w Islandii i nie jestem wstanie nauczyc sie islandzkiego (!!!) mozliwym jest fakt ,ze rdzeni mieszkancy w 90% potrafia doskonale mowic po angielsku i nie mam w tym przypadku potrzeby uczenia sie islandzkiego (?) owszem potrafie zrozumiec juz w coraz wiekszym stopniu napisy (szczegolnie gdy leci film inny niz angielski w telewizji uzywam "subtitles" do zrozumienia filmu - ale wlasnie poprostu nie mam wewnetrznej motywacji ani pasji do nauki tego jezyka (choc przebywam w tym kraju!) albo nie daje juz pamieciowo rady poniewaz obecnie jestem na etapie nauki programu do grafiki 3d Maya i jest to zbyt duze obciazenia na moj umysl-tak mysle. Software Maya to niczym nauka obcego jezyka z tym ,ze graficznego wtym wypadku! Posumowujac z moich doswiadczen jezykowych twierdze ,ze naprawde bardzo wazna (jesli nie najwazniejsza!) jest wewnetrzna motywacja i zaraz po niej codzienny kontakt z jezykiem a uscislajac UZYWANIE jezyka ,ktorego chcemy sie nauczyc-pozniej samo wchodzi w krew:) Bardzo wazna jest rowniez CIERPLIWOSC. Pozdrawiam wszystkich uczacych sie bardzo cieplo:)-Monika

    OdpowiedzUsuń
  39. Jeszcze raz do Patryka Sokolowskiego ,ktory pyta sie o publikacje do nauki wloskiego. Zatem gramatyka -ksiazka ,z ktorej ja sie uczyla i bylam bardzo zadowolona i ksiazka niosla mnie sama- to jest ksiazka ,ktora kupila w Polsce.Tytul : "Gramatica italiana per stranieri IN ITALIANO" Taka zolta okladka. Jak dla mnie ksiazka byla super!!! Wewnatrz tylko dwa kolory uzyte i smieszne proste rysuneczki co ie rozpraszalo a wrecz wciagalo do materialu. Ja poza tym czytalam bajki w jezyku wloskim-takie proste bajeczki ,krotkie a i Misia Puchatka po wlosku jak na poczatek polecam. Jest jeszcze dobra strona wloska "Impariamo Italiano" www.impariamoitaliano tam jest duzy material cwiczen do sprawdzenia gramatyki-choc moze troche znudzic poczatkujacych ale warto od czasu do czasu zagladac do niego ,zeby sobie odswiezac wiedze. Znajdziemy tam rowniez cala baze pioseek wloskich z tekstami w dziale musica. Naprawde polecam bardzo te strone i te ksiazke do gramatyki. Polecalaby takze wszelkiego rodzaju chaty z wloskich stron internetowych. Ja wlasnie na takich portalach randkowych mocno podszkolilam swoj wloski. Takie konwersacje za darmo ,-) a wlosi byli naprawde bardzo pomocni. No to byl taki moj osobisty pomysl na nauke jezyka i wtedy te chaty byly jeszcze bezplatne dla kobiet. Nie wiem jaka sytuacja jest teraz. Musze powiedziec ,ze jest to rowniez sposob na nauke jezyka ,-) jeszcze raz pozdrawiam wszystkich i naprawde warto sie uczyc jezykow nawet po to zeby cwiczyc umysl i pamiec :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Faktycznie - bardzo przydatne informacje :) Z tymi danymi i liczbami przed nauką to rzeczywiście prawda - im więcej informacji ile czasu nam to zajmie, tym człowiek jest bardziej zmotywowany do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Perfekcyjny zbiór linków, dzięki wielkie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja się nauczyłam francuskiego do poziomu B1 w 1 rok i 3 miesiące! I jestem bardzo zadowolona :) Najważniejsze to systematyczność, motywacja - o tym piszę też na moim blogu. Wcale nie trzeba mieć dużych zasobów finansowych, ja nie mam, a mimo wszystko moje postępy są widoczne!!! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  43. Postanowiłam, że wezmę się wreszcie za siebie i nauczę się chociaż 1 języka obcego. postawiłam na angielski. Ucze się 3,5 miesiąca, znam już prawie 2,5 tys słów. Studia mam lata świetlne za sobą ;) zaprazam na mojego drugiego bloga językowepoczątki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. Czasu w jakim ktoś może opanować znajomość języka obcego trudno jest oszacować gdyż każdy ma różne predyspozycje do przyswajania wiedzy... ale najważniejsze to jest się nie poddawać!

    OdpowiedzUsuń
  45. Czas zależy od indywidualnego podejścia i samo zaparcia.

    OdpowiedzUsuń


  46. Szukałam dodatkowy zarobek w internecie i przypadkowo znalazła oferty pracy nauczycieli chińskiego w Wrocławiu!!!
    na Preply.com
    http://preply.com/pl/wroclaw/oferty-pracy-dla-nauczycieli-języka-chińskiego
    Jak okazało się tam ogromny bank ofert pracy dla nauczycieli!
    Oferty pracy dla korepetytorów zostawiają sami uczniowie.
    Można złożyć swój grafik, zajęcia są na Skypa, jest to bardzo wygodnie i korzystnie.
    Na dany moment pracuję na Preply.com i Państwu rekomenduję spróbować.


    OdpowiedzUsuń
  47. Moim zdaniem nie można określić, że tyle i tyle czasu i koniec. Bo każdy z nas jest inny, jego umysł działa inaczej, więc jedni będą potrzebowali powtórek, inni nie. To jest dużo czynników.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ooo tak, tyle przydatnych linków. Dzięki wielkie!

    OdpowiedzUsuń
  49. polecam ten e-learning www.bellsenglishcourse.pl

    OdpowiedzUsuń
  50. Szczerze polecam Pana Tomka Zalewskiego - nauczyciela języka niemieckiego, nauka z nim to przyjemność i przede wszystkim widać natychmiastowe efekty. Jest to bardzo zachęcające!

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja również polecam Pana Tomka, na prawdę umie nauczyć tak aby ta nauka nie polegała na nudnym wkuwaniu słówek :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Moim zdaniem można uczyć się całe życie i nic nie umieć. A uczyć się intensywnie rok czy dwa i na prawde mieć ogromną wiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja jestem bardzo zadowolona z nauki u Pana Tomasza Zalewskiego. innowacyjny tok nauki, który przynosi efekty. bardzo sie z tego cieszę i polecam!

    OdpowiedzUsuń
  54. również polecam Tomka Zalewskiego. Bardzo dobrze nuacza!

    OdpowiedzUsuń
  55. Hello. There is a new website about learning Portuguese language: http//www.Flindy.net
    Worksheets and printables to learn portuguese online for free.

    OdpowiedzUsuń
  56. metoda przez skypa jest naprawdę dobra. Fajnie, że świat idzie do przodu oferując też takie rozwiązanie w nauce języka. Jestem osobą na wózku inwalidzkim i nie każda szkoła językowa jest do mnie przystosowana, a tak mogę się uczyc języka równie skutecznie, co inny, a może i jeszcze lepiej niż inni.

    OdpowiedzUsuń
  57. zgadzam się z tymi co chwalą metodę przez skypa. metoda efektywna i przyjemna, bo w zaciszu własnego domu. sprzyja to nauce!

    OdpowiedzUsuń
  58. jedni uczą się języka całe życie, inni kilka miesięcy i tylko szlifują potem. to kwestia indywidualna. Widzę, że swoich fanów ma tu Tomasz Zalewski. również i ja korzystałam z metody przez niego oferowanej, czyli przez skypa i musze przyznać, ze w moim przypadku jest skuteczna!

    OdpowiedzUsuń
  59. Zgadza się. świat idzie do przodu, a my razem z nim. Przez skypa faktycznie warto się uczyć. jest to bardzo efektywne!

    OdpowiedzUsuń
  60. Szybkość nauki rzeczywiście zależy od kilku czynników. Ilości poświęconego czasu, techniki czy sposobu nauki, koncentracji i również pewnym zdolności językowych. Zaliczanie testów to nie to samo co np. mówienie, bo to można całe życie ćwiczyć.

    OdpowiedzUsuń
  61. Cześć. Uczę się języków przy użyciu https://preply.com/pl/Leipzig/korepetycje-z-angielskiego.
    Nauczyłem się angielskiego używając tej site. Chciałbym znaleźć dodatkowe źródła, aby ćwiczyć i poprawiać swoją wiedzę i zacząć naukę nowych języków. Jak możesz mi pomóc?

    OdpowiedzUsuń
  62. Witajcie. To jak szybko nauczyć się języka zależy najbardziej od osoby uczącej się, od tego jak zapamiętuje, ale też od osoby, która uczy. od jej podejścia do ucznia. Np ja uczę się z Panem Tomaszem Zalewskim i bardzo sobie chwalę!

    OdpowiedzUsuń
  63. To zależy jak się chce jezyk opanować. jeśli tylko do stopnia komunikatywności, to ja przez skypa uczyłam się trzy miesiące z lektorem Tomaszem Zalewskim. Teraz nadal tą naukę kontynuuję, ale już porozumiewam się w języku całkiem swobodnie.

    OdpowiedzUsuń