Szybkość nauki
języka chińskiego to temat, który raz po raz wrzucam w wyszukiwarkę, zupełnie
jakbym dzięki temu miała pochłonąć więcej wiedzy. Tak czy inaczej, na pewno
mnie to motywuje, więc podzielę się też pokrótce moimi znaleziskami tutaj.
Zacznę jednak od siebie. Liczę, że uczę się języka chińskiego od roku, ok.
2 razy w tygodniu po 75min na zajęciach językowych – urlopy i święta – przerwy z
innych powodów + pozalekcyjny wkład własny, sięgający od zera do kilku godzin w
tygodniu. Nie liczę żadnej wcześniejszej nauki, ponieważ odbyła się ona już
dawno, bez powtórek i kiedy tu przyjechałam, pamiętałam ok. 10 słów tylko. Po tym
roku umiem przeczytać ok. 400 znaków (tradycyjnych), znam i używam w mowie ok.
1100 słów. Trudno mi określić liczbę, którą umiem zapisać, będzie się różnić od
tego, czy piszę na komórce z pomocą pinyinu, czy miałabym to zrobić ręcznie.
Myślę, że ok. 150 spokojnie zapisałabym ręcznie, ale nie wiem, ile więcej.
Czyli: wg klasyfikacji HSK (najbardziej znanego egzaminu z języka chińskiego
dla obcokrajowców), plasuje się prawie na poziomie 4 (na 6) pod względem
znajomości słów, i na poziomie 2 pod względem znajomości znaków:
Wg klasyfikacji TOCFL (tajwański egzamin języka chińskiego) daje mi o wiele
niższy poziom. Kolejno 2.+ i niepełny 1.:
Ale co z tego właściwie wynika?
- 1. Po roku nienajintensywniejszej nauki jestem w stanie się porozumiewać na wiele tematów (z błędami, ale jednak, i z proszeniem rozmówcy o powtórzenie swojej wypowiedzi) oraz czytać i pisać bardzo proste komunikaty.
- 2. Po roku nauki usłyszałam od nauczycielki, że jak będę dalej się uczyć w tym tempie, to za pół roku powinnam się poczuć z językiem chińskim swobodnie w mowie (po pierwszym pół roku powiedziała mi, że za pół roku będę już dużo mówić, i miała rację). Za jeszcze kolejne pół roku mam naprawdę dużo od razu rozumieć (ze słuchu).
- 3. Z czytaniem muszę się bardziej przyłożyć J. Mówią, że gazety zacznę czytać przy znajomości 3-4 tysięcy znaków.
- 4. Czyli: rozciągając moje doświadczenia na innych uczących się, po roku można być siebie wstępnie zadowolonym J, a po dwóch całkiem zadowolonym J. Mój plan to dojście do poziomu B1 do końca roku i do mocnego B2 w przyszłym (obecnie sama, wg opisowych standardów europejskich, oceniam swój poziom na mocny A2+).
Internet dalej mówi nam, że kolejne poziomy będziemy przy mieszkaniu w
chińskojęzycznym środowisku osiągali po następującej liczbie godzin nauki:
A za granicą prawdopodobnie te liczby trzeba byłoby podwoić.
Na miejscu spotykam obcokrajowców, którzy mówią świetnie, płynnie, i
rozumieją niemal wszystko (są to często ludzie po sinologii, ale nie zawsze;
zawsze mają za sobą kilka lat nauki), którzy mówią komunikatywnie (przy bardzo
intensywnym kursie słyszałam, że są tacy, którzy już po pół roku potrafią
dobrze się dogadywać), a także tych, którzy pomimo mieszkania tu długo, mówią
słabo (nauka języka chińskiego nigdy nie była ich głównym celem, a tego języka
ciężko nauczyć się jako produkt uboczny mieszkania w miejscu chińskojęzycznym).
Wnioski (bardzo subiektywne): języka chińskiego na poziomie ‘przetrwania’
przy intensywnej nauce można nauczyć się w kilka miesięcy, na poziomie
‘wygodnego przetrwania-komunikatywnym’ 1-2 lata, ‘względnie swobodnym+czytania
gazet’ od 3 lat nauki. Te liczby to trochę moje myślenie życzeniowe J, wymyślone przeze mnie, niepoparte badaniami czy wywiadami, ale na chwilę
obecną wydają mi się logiczne. Zatem idę się uczyć i wyrabiać kolejne godziny
nauki J.
Wszystkie tabelki pochodzą z wikipedii.


